Wiosenne powietrze wypełnia życie nadzieją. Słońce w zenicie oświetla nowo wybudowany miejski stadion, który z brzydkiego kaczątka rozkwitł w pięknego łabędzia. W czerwcu jego otwarcie uświetnią starachowiccy i krajowi oldboje – uśmiechnięci emeryci, krajowe i lokalne legendy piłki nożnej – oraz politycy dumnie pozujący do zdjęć i obwieszczający, jak wielki wkład włożyli w tę inwestycję. To oczywiście zasługa wyborców – tych, którzy wymagają i potrafią wybrać najlepiej i wymagają od polityki wytężonej pracy. Spaceruję, podziwiając blask nowego obiektu, gdy nagle mój humor burzy inny widok.
Pchający mężczyzna, wózek inwalidzki z dorosłym synem. Codziennie, niezależnie od pogody, przemierzają milczące uliczki miasta: podopieczny z obojętnym wyrazem twarzy, opiekun – zmęczony i zgarbiony. Cichy wysiłek, bez chwili wytchnienia, przez całą dobę. Myśląc o tym obrazie, widzę też ojca z potomkiem ze spektrum autyzmu, którego mijam od przeszło trzydziestu lat: coraz bardziej pochylonego, już pozbawionego radości wiosennych narodzin natury. Miłość i obowiązek w jednym transie, ściskające rękę syna dłoń, ciągnące go mimo oporu. Dla postronnych – niezrozumiałe napięcie, dramat bez słów. Wielu jest takich domów, w których życie podporządkowane jest jednemu celowi – opiece chorego. Niepełnosprawnego, z demencją, schizofrenią, po udarach i wiele innych chorobach.
Wady systemowe w pomocy osobom niepełnosprawnym w Polsce
Niestety, ten dramat rozgrywa się nie tylko na ulicach naszych miasteczek, lecz przede wszystkim w skostniałym systemie wsparcia.
- Brak koordynacji i nadmiar biurokracji.
- Procedury ubiegania się o świadczenia są rozproszone pomiędzy różne instytucje (gminy, powiaty, ZUS, NFZ), co wymusza na opiekunach wielokrotne wizyty i niekończące się kolejki.
- Często wymagane dokumenty tracą ważność w trakcie oczekiwania na rozpatrzenie wniosku, co zmusza do ich ponownego zdobywania.
- Niewystarczające wsparcie finansowe
- Zasiłki i dodatki przyznawane są na poziomie często niższym niż realne koszty opieki (leki, rehabilitacja, sprzęt medyczny).
- Brak systemowych rozwiązań wytchnieniowych
- Brak stałych, dostępnych miejsc w ośrodkach dziennego wsparcia czy klubach integracyjnych.
- Działające doraźnie programy „opieki wytchnieniowej” są zwykle finansowane w formie pilotów lub projektów unijnych, które po ich zakończeniu znikają, pozostawiając opiekunów bez wsparcia.
- Niedocenienie roli opiekuna w systemie ochrony zdrowia
- Brak szkoleń i wsparcia psychologicznego dla opiekunów, mimo że to oni codziennie podejmują działania pielęgnacyjne, rehabilitacyjne i edukacyjne.
- Opiekunowie często zostają sami z ciężarem odpowiedzialności, bez dostępu do opieki koordynatora czy asystenta, który mógłby odciążyć ich w trudnych chwilach.
Zaniedbania wobec opiekunów – dramat ukryty za zamkniętymi drzwiami
Na co dzień wielu opiekunów jest „niewidzialnych”. Trwają w samotnym dyżurze, bez chwili przerwy.
- Emocjonalna izolacja: brak możliwości podzielenia się stresem, wypalenia i strachu przed przyszłością.
- Brak dostępu do wsparcia psychologicznego: nawet kiedy proszą o pomoc, trafiają do długich list oczekujących lub otrzymują jednorazowe konsultacje, które niewiele zmieniają.
- Ograniczony dostęp do zastępczej opieki: czasami jedyną formą jest drogi dom opieki całodobowej, na który nie stać rodzin.
Przykład wolontariatu przy CUS – siła wspólnoty w pandemii
W czasie pandemii Centrum Usług Społecznych (CUS) w Starachowicach zorganizowało szeroką grupę wolontariuszy, którzy regularnie odwiedzali osoby uwięzione w domach i mieszkaniach, dostarczali zakupy, leki oraz po prostu spędzali czas na rozmowie. Dzięki temu:
- Opiekunowie mogli odetchnąć, choć na chwilę – mieć pewność, że codzienne zakupy czy pilne wyjście do apteki nie obciążą ich jeszcze bardziej.
- Samotni seniorzy i osoby z niepełnosprawnościami poczuli, że nie są pozostawieni sami sobie, co znacząco poprawiło ich samopoczucie i bezpieczeństwo.
- Wolontariusze zyskali bezcenne doświadczenie i satysfakcję z realnej pomocy, a lokalna społeczność zacieśniła więzi międzyludzkie.
Ta inicjatywa pokazała, jak wielką siłę ma dobrze
zorganizowana wspólnota. Warto przywrócić ducha tamtego wolontariatu, tym razem
w ramach fundacji, by nie tylko reagować
doraźnie, lecz budować trwały system wsparcia. Fundacji jest kilka w
Starachowicach, które mają możliwości zająć się takimi działaniami. Siła w społeczeństwie jest wielka, wielokrotnie udowodniliśmy, że umiemy i chcemy pomagać.
Jak możemy pomóc?
Wyobraźmy sobie fundację, która:
- Koordynuje pomoc – zapewnia opiekę wytchnieniową, dzienne ośrodki i wolontariuszy do odwiedzin.
- Wspiera finansowo – zbiera fundusze na wsparcie opiekunów, transparentnie raportując wydatki. Propagowanie przeznaczenia 1,5 % podatku na cel pomocy naszym mieszkańcom.
- Integruje społeczność – organizuje spotkania, terapie grupowe i warsztaty, pokazując, że opiekunowie i ich podopieczni są pełnoprawnymi członkami naszego miasta.
Niech otwarcie stadionu będzie zaproszeniem do nowego rozdziału – także w życiu opiekunów. Zaprosimy ich na otwarcie obiektu sportowego. Ja sam, jeśli tylko będę mógł, stanę do pomocy. Nawet najprostszy gest – wspólne zakupy czy spacer – może podnieść na duchu człowieka, którego cały dzień wypełnia troska i odpowiedzialność. Zdaje sobie sprawę, iż pomagać nie jest łatwo i wymaga otwarcia i cierpliwości. Pomaga już od kilku innej grupie chorych i nie zawsze jest to sukcesem.
Podsumowanie
Piękno nowego stadionu to powód do dumy. Lecz prawdziwa wartość społeczna
ujawni się, gdy zadbamy również o tych, którzy pełnią najtrudniejszą służbę –
opiekę nad osobami niepełnosprawnymi. Czas przerwać milczenie i wspólnie
stworzyć system, który nie tylko pomaga, ale także dodaje otuchy i nadziei.



