Swoją drogą… rozmowa o człowieku, który nie chce być autorytetem

 



    Książka „Swoją drogą…” — rozmowa Bogdan de Barbaro z Justyna Dąbrowska — to znakomity wywiad ułożony w porządku alfabetycznym.

    Czy trzeba przedstawiać jej bohatera i współautorkę? Bogdan de Barbaro — psychiatra, terapeuta, oddany lekarz. Justyna Dąbrowska — również znakomita terapeutka i autorka książek. To ona prowadzi rozmowę z lekarzem o duszy filozofa.

    De Barbaro unika wchodzenia w sferę intymną i rodzinną — tam, gdzie jest on i jego najbliżsi. Choć dedykuje publikacje swoim dzieciom, niewiele o nich opowiada.

    Każda litera alfabetu wypełniona jest przemyśleniami bohatera — odważną analizą świata, kraju, uczuć i emocji. De Barbaro pięknie mówi o miłości i nadziei. Często wspomina swoich pacjentów, którzy są mu bliscy tak bardzo, jak to tylko możliwe w tej relacji.

    Każdy rozdział rozpoczyna się od wiersza. Poezja wyraźnie wypełnia życie terapeuty i staje się ważnym kontekstem jego refleksji.

    W tej rozmowie Bogdan de Barbaro nie udziela prostych rad i nie chce być autorytetem. Jest człowiekiem — znajomym, przyjacielem, mężem, ojcem, lekarzem — który dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem. Wyraźnie podkreśla, jak ważny jest drugi człowiek.

    Religia obecna w jego życiu nie jest nachalna — ma charakter kontemplacyjny i intymny.

    Justyna Dąbrowska prowadzi rozmowę z wyczuciem — nie naciska, nie próbuje wydobywać sensacyjnych szczegółów z życia bohatera. Towarzyszy mu raczej w podróży przez życie, subtelnie kierując opowieść ku interesującym ją tematom: pracy, miłości, wolności, radości.

    To znakomita książka, pozwalająca spojrzeć na siebie z innej perspektywy — jakby przez alfabet, doprawiony delikatną nutą poezji.

W poszukiwaniu Mistrza – od „Wszystko na sprzedaż” do współczesnej sceny

 



    Film „Wszystko na sprzedaż” z 1968 roku w reżyserii Andrzeja Wajdy stał się bezpośrednią inspiracją dla sztuki teatralnej stworzonej przez duet Agnieszkę Jakimiak i Mateusza Atmana. Choć w filmie osią fabuły jest zaginięcie aktora, a w spektaklu – reżysera, oba dzieła dotykają tego samego problemu: pustki po wielkim autorytecie i gwieździe formatu światowego.

    Akcja sztuki przenosi nas do 2016 roku. Gdy na planie nie pojawia się reżyser, poszukiwania prowadzą widza przez barwny świat bohemy – aktorów i twórców filmowych. Tytułowym nieobecnym jest sam Andrzej Wajda, wielki artysta, który wycisnął niezatarte piętno na polskiej kulturze. Jego dorobek pozostaje żywy, a dzieła takie jak „Popioły”, „Kanał” czy wspomniane „Wszystko na sprzedaż” to kamienie milowe światowej kinematografii. Z kolei „Ziemia obiecana” do dziś zachwyca rozmachem i aktualnością.

    Wajda, laureat Oscara za całokształt twórczości, zapisał się w pamięci widzów nie tylko filmami, ale i manifestem polskości. Podczas gali oscarowej wypowiedział słynne słowa: „Będę mówił po polsku, bo chcę powiedzieć to, co myślę, a myślę zawsze po polsku”.

    Zarówno w filmie, jak i w sztuce, pojawia się motyw poszukiwania następcy. W spektaklu rolę tę przejmują asystenci. To symboliczna zmiana warty – młodzi artyści przejmują dziedzictwo mistrza, niosąc jego idee nowym pokoleniom. Na szczególną uwagę zasługuje gra aktorska. Magdalena Cielecka i Daniel Olbrychski – dwoje aktorów blisko związanych z Wajdą – w poruszający, niemal osobisty sposób przywołują pamięć o reżyserze.

    Teatr Telewizji od dwóch lat systematycznie podnosi poprzeczkę, dbając o doskonały dobór repertuaru. Warto zarezerwować sobie poniedziałkowy wieczór lub nadrobić zaległości na platformie VOD.

Franz Kafka według Agnieszki Holland: Wiwisekcja geniuszu

 


    Kiedy zasiadam do oglądania filmu wyreżyserowanego przez Agnieszkę Holland, mogę spodziewać się wszystkiego. Jej najnowsze dzieło to nie tylko biografia, lecz prawdziwa wiwisekcja umysłu znakomitego pisarza. Reżyserka prowadzi nas przez życie bohatera nieliniowo, skupiając się na konkretnych sytuacjach. Opowiada o jego procesie myślowym, twórczości i bogatym życiu wewnętrznym.

    Świat zewnętrzny oraz otaczający go ludzie stanowią jedynie tło dla duchowej egzystencji twórcy. Bliscy, którzy często nie rozumieją jego stylu życia i wzbudzanych kontrowersji, a także ojciec, stawiający bariery na drodze do pisarskiego geniuszu, trwają przy nim, paradoksalnie stając się częścią jego drogi. Cały kunszt Franza Kafki (w tej roli Idan Weiss) poznajemy zarówno bezpośrednio, jak i poprzez miniadaptację Kolonii karnej – jednego z jego najmroczniejszych opowiadań.

    Bohater jest człowiekiem wycofanym, zamkniętym w sobie i rzadko okazującym emocje, co autorka filmu obrazuje w sposób mistrzowski. Holland nie szczędzi też uszczypliwości współczesnym Czechom, którzy uczynili z Kafki produkt popkultury. Pisarz stał się komercyjnym gadżetem – od hamburgerów po T-shirty z autografem. Upamiętniane jest każde miejsce odwiedzone przez artystę, włącznie ze skrawkiem łąki, na której rzekomo lubił odpoczywać.

    To znakomity film, który warto obejrzeć, by lepiej zrozumieć jednego z największych i najbardziej zagadkowych pisarzy XX wieku.

Polecane

Zimny kwiecień, gorące sprawy miasta

         Kiedyś Kora śpiewała o zimnym maju. Dziś równie dobrze moglibyśmy nucić o zimnym, wiosennym kwietniu. Tyle że temperatura za ...