Spacer po nieoczywistych Starachowicach. O ulicach, butelkach i nocnej ciszy



 

    Chodźmy na spacer naszymi ulicami – dużymi i małymi, prostymi i krętymi, odnowionymi oraz tymi, które wciąż czekają na drogowców. Potem będzie przecięcie wstęgi, kilka gratulacji i kolejna droga przejdzie do historii jako nowa.

    Dziś jednak zajrzymy w zaułki, do których rzadko docierają spacerowicze. Nie ma tam placów zabaw ani atrakcji dla najmłodszych. To również są ulice mojego miasta.

    Starachowice, jak każde większe skupisko ludzi, mają miejsca, w których przebywają osoby zmagające się z różnymi problemami życiowymi. Niektórzy nie poradzili sobie z przeciwnościami losu, a z czasem popadli także w uzależnienia. Znam część z tych ludzi osobiście i szczerze mówiąc, nie chcę Was tam prowadzić. Nie ma tam niczego, czego warto byłoby szukać podczas spaceru.

    Przemierzając te okolice, często widzę ślady ich codziennej egzystencji – puste butelki po alkoholu, niegdyś także plastikowe opakowania po napojach. W miejscach, gdzie spożywany jest alkohol, niemal zawsze pojawiają się sterty śmieci.

    Od listopada ubiegłego roku w Starachowicach obowiązuje zakaz sprzedaży alkoholu w godzinach od 22  do 6. Uważam, że jest to słuszne rozwiązanie. Alkohol nie jest artykułem pierwszej potrzeby i można bez niego funkcjonować. Nie opublikowano jeszcze szczegółowych statystyk dotyczących skutków wprowadzenia tego przepisu, jednak obserwując miasto, mam wrażenie, że przynosi on pozytywne efekty. Choćby po liczbie porzucanych butelek można odnieść wrażenie, że coś się zmieniło.

    Uważam, że tworzenie norm społecznych i przepisów prawa powinno służyć poprawie jakości życia w przyszłości. Oczywiście zakaz nocnej sprzedaży alkoholu nie rozwiąże problemów osób uzależnionych ani tych, które spożywają go w nadmiernych ilościach. Znajdą one sposób na obejście ograniczeń. Inaczej jest jednak w przypadku większości mieszkańców. Osoby pijące okazjonalnie dostosują się do nowych zasad, a dzieci i młodzież z czasem uznają je za naturalny element rzeczywistości.

    Od 2018 roku w Polsce obowiązują przepisy umożliwiające gminom wprowadzanie czasowych i terytorialnych ograniczeń w sprzedaży alkoholu. Pierwszym miastem, które zdecydowało się na taki krok, był Sopot. Kolejne samorządy początkowo podchodziły do tego rozwiązania ostrożnie, jednak wraz z pojawianiem się badań i analiz coraz więcej gmin podejmowało podobne decyzje, odpowiadając na oczekiwania mieszkańców. Z dostępnych badań wynika, że większość Polaków uważa takie przepisy za zasadne.

    Jak już wspomniałem, nie dysponujemy jeszcze pełnymi danymi dotyczącymi Starachowic. Informacje płynące z innych miast wskazują jednak, że ograniczenie nocnej sprzedaży alkoholu przyczynia się do zmniejszenia liczby interwencji domowych, aktów chuligaństwa oraz zdarzeń drogowych związanych z nadużywaniem alkoholu.

    Po Starachowicach spaceruje się bezpiecznie zarówno w dzień, jak i w nocy. Nocnych awantur, rozbojów czy ulicznych burd praktycznie się nie słyszy. Spaceruję po mieście o różnych porach i takie są moje osobiste obserwacje. Warto byłoby jednak, aby odpowiednie służby miejskie opublikowały pierwsze dane dotyczące bezpieczeństwa po wprowadzeniu nowych przepisów.

    Przy okazji przypomina mi się pomysł utworzenia przy szpitalnym oddziale ratunkowym specjalnego miejsca dla osób znajdujących się pod silnym wpływem alkoholu. Taka izolatka lub separatka mogłaby poprawić komfort i bezpieczeństwo pozostałych pacjentów oraz personelu medycznego. To rozwiązanie, które zasługuje na poważną dyskusję.

    Spacerując po mieście, warto dostrzegać nie tylko jego odnowione ulice, nowe inwestycje i estetyczne zakątki. Miasto to również jego problemy. Dopiero widząc jedno i drugie, możemy uczciwie ocenić, w jakim miejscu jesteśmy i dokąd zmierzamy.


Polecane

Spacer po nieoczywistych Starachowicach. O ulicach, butelkach i nocnej ciszy

       Chodźmy na spacer naszymi ulicami – dużymi i małymi, prostymi i krętymi, odnowionymi oraz tymi, które wciąż czekają na drogowcó...