Recenzja książki Wschód Andrzeja Stasiuka

 

 



    Wschód Andrzeja Stasiuka to książka, która nie tyle opowiada o podróży, ile sama staje się podróżą – zarówno w sensie geograficznym, jak i duchowym. Trafiła do moich rąk przypadkiem, bez wcześniejszego przygotowania czy oczekiwań. To jednak tylko spotęgowało siłę jej przekazu. Stasiuk, jeden z moich ulubionych pisarzy, po raz kolejny udowodnił, że potrafi snuć opowieści, które uruchamiają najgłębsze warstwy pamięci i emocji.

    Nie jest to typowa relacja z drogi. To raczej zbiór refleksji, wspomnień i skojarzeń, które prowadzą czytelnika przez Wschód – nie tylko jako kierunek geograficzny, ale jako przestrzeń wewnętrzną. Stasiuk zabiera nas do Rosji, Kirgistanu, Tadżykistanu, ale równie dobrze moglibyśmy podążać za nim przez nasze własne wspomnienia. Bo Wschód to także podróż w czasie – do przeszłości, do dzieciństwa, do miejsc, które wciąż gdzieś w nas żyją.

    Lektura tej książki wywołała we mnie wiele osobistych wspomnień – o wędrówkach w Bieszczady, o dzieciństwie spędzonym na wsi, o pierwszych doświadczeniach z innym światem, który był równie fascynujący, co nieznany. Stasiuk pisze tak, że czuć kurz drogi, wilgoć poranka, obecność przypadkowych ludzi, ich spojrzenia i milczenie. Jego styl zmusza do zatrzymania się, do kontemplacji. Czytając, mimowolnie zaczynamy budować swoje własne obrazy podróży, swoje prywatne „wschody”.

    To książka, którą warto smakować powoli. Każda strona niesie ze sobą pytania o to, czym jest wędrówka, skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy. Wędrówka trwa od wyjścia Homo Sapiens z Afryki. Dokąd zawędruje?

    Wschód to opowieść nie tylko o świecie za naszą granicą, ale też o krajobrazach duszy. I właśnie dlatego warto po nią sięgnąć – by wyruszyć w drogę, nawet jeśli tylko oczami wyobraźni.

Edukacja a przyszłość Starachowic – jak zatrzymać młodych w mieście?

 



    W Starachowicach po raz kolejny odbyły się targi edukacyjne, które mają pomóc uczniom szkół średnich w wyborze dalszej ścieżki kształcenia. To ważne wydarzenie, zwłaszcza w kontekście niepokojących zmian demograficznych, z którymi zmaga się nasze miasto. W ostatnich latach liczba mieszkańców Starachowic systematycznie spada, a głównym powodem tej tendencji jest emigracja młodych ludzi do większych ośrodków akademickich i późniejsza niechęć do powrotu. Czy można to zmienić? A jeśli tak, to jak?

    Edukacja jako klucz do przyszłości miasta

    Nie jest tajemnicą, że wybór uczelni i kierunku studiów często oznacza rozstanie z rodzinnym miastem. Starachowice, jak wiele innych średniej wielkości miejscowości, nie mają własnego uniwersytetu, co zmusza absolwentów szkół średnich do wyjazdu do Kielc, Warszawy, Krakowa czy Wrocławia. Problem polega na tym, że większość z nich już nie wraca. To nie tylko strata dla lokalnej społeczności, ale także dla gospodarki i przyszłości miasta.

    Jednym z pomysłów na zatrzymanie młodych ludzi w Starachowicach jest rozwój współpracy między szkołami a lokalnymi przedsiębiorstwami. Modele dualnego kształcenia, w których uczniowie zdobywają wiedzę teoretyczną, a jednocześnie odbywają praktyki w firmach, mogłyby skutecznie łączyć edukację z rynkiem pracy. Dzięki temu młodzi ludzie mieliby większą szansę na zatrudnienie bez konieczności opuszczania rodzinnych stron.

    Wzrost poziomu edukacji jako szansa na rozwój miasta

    Aby skutecznie konkurować z większymi ośrodkami, Starachowice powinny skupić się na podnoszeniu poziomu edukacji w szkołach średnich. Inwestycje w nowoczesne programy nauczania, innowacyjne metody dydaktyczne oraz lepsze zaplecze techniczne mogłyby zachęcić młodzież z okolicznych miejscowości do kontynuowania nauki właśnie tutaj. Większa liczba uczniów oznaczałaby również większą liczbę młodych ludzi mieszkających w Starachowicach, co pozytywnie wpłynęłoby na rozwój lokalnej społeczności.

    Zwiększona liczba młodzieży w mieście mogłaby także otworzyć nowe możliwości dla biznesów związanych z kulturą i rozrywką. Kluby młodzieżowe, przestrzenie coworkingowe, kina studyjne czy lokalne inicjatywy artystyczne mogłyby przyciągać nie tylko mieszkańców, ale także gości z zewnątrz. Takie działania nie tylko poprawiłyby jakość życia młodych ludzi, ale także zwiększyłyby ich przywiązanie do miasta i motywację do pozostania na dłużej.

    Szkoły średnie otwarte na emigrantów

    Kolejnym krokiem w rozwoju edukacji i zwiększeniu liczby mieszkańców Starachowic mogłoby być otwarcie szkół średnich na uczniów pochodzących z rodzin imigranckich. Wprowadzenie programów nauczania języka polskiego i historii Polski dla obcokrajowców ułatwiłoby im adaptację oraz zintegrowanie się z lokalną społecznością. Edukacja dostosowana do potrzeb młodzieży spoza Polski mogłaby przyciągnąć nowe rodziny do osiedlania się w mieście, co pozytywnie wpłynęłoby na jego rozwój demograficzny.

    Większa liczba dzieci i młodzieży oznaczałaby także większe zapotrzebowanie na usługi edukacyjne, kulturalne i rekreacyjne, co mogłoby sprzyjać dalszemu rozwojowi miasta. Integracja imigrantów poprzez edukację to krok ku nowoczesnym, otwartym Starachowicom, które mogą stać się atrakcyjnym miejscem do życia zarówno dla mieszkańców, jak i nowych przybyszy.

    Jak zachęcić do powrotu?

    Innym kluczowym aspektem jest stworzenie atrakcyjnych warunków dla tych, którzy wyjechali na studia, ale mogliby wrócić. Starachowice muszą stać się miejscem, gdzie warto budować przyszłość – nie tylko zawodową, ale i osobistą. Oznacza to rozwój infrastruktury, oferty kulturalnej oraz przede wszystkim nowych miejsc pracy i mieszkań czynszowych.

    Wielu absolwentów uczelni wyższych nie wraca, bo po prostu nie widzi dla siebie perspektyw zawodowych i mieszkaniowych. Dlatego konieczne jest przyciąganie inwestorów i rozwój sektorów takich jak nowoczesne technologie, IT czy innowacyjne rzemiosło. Starachowice, mające bogatą historię przemysłową, mogłyby wykorzystać ten atut, tworząc centra technologiczne wspierane przez lokalne firmy i samorząd.

    Nowe oblicze Starachowic – czas na zmiany

    Nie da się ukryć, że jednym z powodów emigracji jest również brak atrakcyjnej oferty kulturalnej i rekreacyjnej. Młodzi ludzie szukają miejsc, gdzie mogą nie tylko pracować, ale też rozwijać swoje pasje i zainteresowania. Inwestycje w nowoczesne centra kultury, kluby startupowe, inkubatory przedsiębiorczości czy nawet lepszą ofertę rozrywkową mogłyby sprawić, że Starachowice przestaną być postrzegane jako miasto „na chwilę”, a zaczną być miejscem do życia na stałe.

    Targi edukacyjne są ważnym krokiem w dyskusji o przyszłości miasta, ale powinny być częścią szerszej strategii, której celem będzie stworzenie Starachowic jako miejsca dla młodych ludzi. Bez odpowiednich działań za kilka dekad może się okazać, że Starachowice staną się miastem seniorów, a młodzi pozostaną jedynie w rodzinnych albumach.

    Pora na zmiany. Pora na inwestycję w przyszłość.

 

#roberttof

Czy Starachowice walczą z alkoholizmem, czy go ułatwiają?

 

 



    Starachowice to miasto, które wciąż tętni życiem, pełne nadziei i potencjału, ale niestety nie tylko zapachem świeżo pieczonego chleba, ale także goryczą problemów społecznych, które zbyt często pozostają niezauważone. Jednym z najbardziej bolesnych jest alkoholizm, który niszczy życie ludzi i ich rodzin. W miarę jak budzimy się do nowego dnia, słyszymy odgłosy otwieranych butelek, a widok osób ustawiających się przed sklepami monopolowymi, by kupić „małpki” – niewielkie buteleczki alkoholu – stał się niestety codziennością. Skala tego zjawiska jest przerażająca i pokazuje, że problem nie tylko narasta, ale wciąż jest traktowany zbyt lekceważąco.

Zbyt łatwa dostępność alkoholu

    W Starachowicach alkohol jest dostępny dosłownie wszędzie – od sklepów monopolowych, przez supermarkety, aż po stacje benzynowe. Taka swoboda sprzedaży mocnych trunków rodzi poważne pytanie: czy miasto rzeczywiście dostrzega konsekwencje, jakie niesie za sobą nieograniczony dostęp do substancji, która zrujnowała życie wielu mieszkańcom? Każdy dzień przynosi kolejne ofiary tego nałogu. Potrzebujemy zdecydowanych działań, takich jak ograniczenie liczby punktów sprzedaży alkoholu, a przede wszystkim – wprowadzenie zakazu sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych. Zmiany te mogą stać się pierwszym krokiem ku lepszej przyszłości, wolnej od uzależnienia.

Promocja abstynencji – inspiracja z krajów skandynawskich

Zwróćmy uwagę na Skandynawię, gdzie podejmuje się zdecydowane działania na rzecz promowania życia bez alkoholu. W krajach takich jak Szwecja czy Norwegia, kampanie społeczne, dokumentalne filmy oraz świadectwa osób, które wygrały z nałogiem, skutecznie zmieniają społeczne podejście do alkoholu. W Starachowicach powinniśmy podjąć podobne kroki. Lokalne media – telewizje, radia, gazety i portale internetowe – powinny stać się narzędziem szerokiej kampanii promującej abstynencję i zdrowy styl życia. Tylko edukacja, szerzenie pozytywnych wzorców i odpowiedzialności może zahamować niszczycielską tendencję do nadmiernego spożycia alkoholu.

Dramat rodzin i konsekwencje społeczne

    Za każdym przypadkiem nadużywania alkoholu kryje się dramat, który nie dotyczy tylko osoby uzależnionej, ale także jej bliskich. Rodziny rozbite przez alkohol, dzieci wychowujące się w atmosferze przemocy i zaniedbania – to realne koszty, które płacimy wszyscy. Mimo tego wciąż zbyt mało robimy, aby pomóc osobom w kryzysie. Współpraca Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (GKRPA) z Anonimowymi Alkoholikami powinna zostać wzmocniona, a liczba grup wsparcia i programów terapeutycznych poszerzona – nie tylko dla uzależnionych, ale i dla ich rodzin. Równie istotne są szkolenia dla pracowników socjalnych, które pozwolą im lepiej zrozumieć mechanizmy choroby alkoholowej i skuteczniej pomagać potrzebującym.

Imprezy miejskie bez alkoholu – przestrzeń dla zdrowia

    Miasto Starachowice organizuje wiele wydarzeń kulturalnych i sportowych, które mogłyby stać się doskonałą okazją do promowania zdrowego stylu życia. Jednak sprzedaż alkoholu podczas tych imprez nie tylko normalizuje problem, ale także wzmacnia go. Czas na radykalną zmianę – całkowity zakaz sprzedaży alkoholu na imprezach organizowanych przez miasto i powiat mógłby stworzyć przestrzeń wolną od destrukcyjnego wpływu alkoholu i stać się symbolem odpowiedzialności za zdrowie obywateli.

Nowatorskie rozwiązania na SOR – pomoc w chwili kryzysu

    Starachowicki SOR, codziennie obciążony wieloma pacjentami, zasługuje na innowacyjne rozwiązania. Warto pomyśleć o stworzeniu specjalnego pomieszczenia dla osób zatrutych alkoholem, w którym oprócz niezbędnej opieki medycznej, dostępne byłyby materiały informacyjne dotyczące choroby alkoholowej oraz dostępnych form leczenia. Każda osoba, która trafi do takiego miejsca po kilkukrotnym zatruciu, powinna być skierowana na leczenie odwykowe. Taki system, wzorowany na praktykach skandynawskich, mógłby pomóc wielu osobom, zanim nałóg zrujnuje ich życie.

Czas na realne zmiany – dla dobra przyszłych pokoleń.

    Alkoholizm to choroba, która nie tylko niszczy życie osób uzależnionych, ale także rozbija rodziny, społeczności, a nawet całe miasta. Starachowice nie mogą już dłużej czekać – musimy podjąć zdecydowane działania. Ograniczenie sprzedaży alkoholu, promocja abstynencji, wsparcie dla uzależnionych i ich rodzin oraz odpowiedzialność w organizowaniu publicznych wydarzeń to kluczowe kroki, które mogą ocalić przyszłość naszej społeczności. Tylko w ten sposób będziemy w stanie przeciwdziałać rosnącemu nałogowi i przywrócić naszemu miastu zdrowy, odpowiedzialny charakter. Nie możemy dłużej udawać, że problem nie istnieje. Czas działać.

Ostatnia refleksja – alkohol a kultura narodowa

    Czy zmiany w Starachowicach i całym kraju są możliwe? W kraju, gdzie parlamentarzyści pija w pracy, a pijaństwo wśród polityków czy w życiu publicznym jest zbyt często traktowane z przymrużeniem oka, trudno mówić o zmianach. Nasza kultura, niestety, wciąż nie zdaje sobie sprawy z powagi problemu. Nawet na pozór niewinne gesty, jak kupowanie dziecku szampana bez alkoholu, uczą nas, że alkohol jest wpisany w nasze życie od najmłodszych lat. Dlatego tak ważna jest profilaktyka, a nie drastyczne kary. Może każdy zatrzymany nietrzeźwy kierowca powinien być kierowany na leczenie odwykowe? Może warto zmusić go do uczestniczenia w spotkaniach Anonimowych Alkoholików? Tego rodzaju działania nie kosztowałyby budżetu państwa nic, a mogłyby zmienić życie wielu osób.

    Stajemy przed wielką próbą – nie tylko w kwestii zdrowia publicznego, ale także w kontekście przyszłości naszej ojczyzny. W obliczu zagrożeń, które mogą nas dotknąć, musimy zadać sobie pytanie: kto nas będzie bronił? Pijany żołnierz? Po sferę duchową dbał pijany Ksiądz?  Czas, aby nasz kraj, nasze miasto, zrozumiały wagę tych zmian, zanim będzie za późno.

Polecane

W poszukiwaniu Mistrza – od „Wszystko na sprzedaż” do współczesnej sceny

       Film „Wszystko na sprzedaż” z 1968 roku w reżyserii Andrzeja Wajdy stał się bezpośrednią inspiracją dla sztuki teatralnej stworzo...