„Do Sobiboru i z powrotem” – recenzja książki Kalmana Wewryka

 



    „Do Sobiboru i z powrotem” Kalmana Wewryka to przede wszystkim wspomnienie czasu pogardy. To książka człowieka, który podczas II wojny światowej stracił całą rodzinę i sam trafił do obozu zagłady w Sobiborze – niewielkiej miejscowości pośród sosnowych lasów, gdzie niemieccy zbrodniarze stworzyli miejsce masowej eksterminacji Żydów.

    Wewryk opisuje własne losy, tragedię swojej rodziny, ale także zachowania ludzi postawionych w sytuacjach skrajnych. I właśnie ten wymiar książki zrobił na mnie największe wrażenie. W świecie, w którym każdego dnia trzeba było walczyć o życie, niezwykle trudno było sprostać wymaganiom moralnym. Czasami wręcz było to niemożliwe. Najważniejszym celem stawało się po prostu przetrwanie.

    Kalman Wewryk należy do nielicznych więźniów, którym udało się przeżyć powstanie w Sobiborze i uciec z obozu. Jednak sama ucieczka nie oznaczała końca dramatu. Na wolności nie znalazł bezpieczeństwa ani wsparcia. Musiał ukrywać się jak ścigane zwierzę i żyć ze świadomością, że człowiek napotkany na drodze wcale nie musi być człowiekiem przyjaznym.

    Przez długie miesiące towarzyszyło mu poczucie samotności i przekonanie, że cały widzialny świat jest wobec niego wrogi.

    Książka, w której jest tak wiele zła, prowadzi mnie do pytania: dlaczego zło bywa tak banalne?

    Wychowujemy się przecież w przekonaniu, że życie człowieka jest najwyższą wartością, a odebranie drugiemu człowiekowi życia należy do największych zbrodni. Niezależnie od tego, czy odwołujemy się do religii, czy do świeckiego systemu wartości, dobro drugiego człowieka powinno być jednym z podstawowych wyznaczników naszej moralności.

    A jednak historia pokazuje, jak łatwo człowiek może zostać uwiedziony przez nienawiść. Wystarczy odpowiednia ideologia, odpowiednio skonstruowany przekaz i ludzie, którzy dla zdobycia lub utrzymania władzy potrafią przekonać innych, że zbrodnia jest czymś usprawiedliwionym, a nawet koniecznym.

    Najbardziej przerażające jest to, że obserwatorzy zbrodni potrafią nie tylko nie współczuć ofiarom, ale wręcz uznać, że ich śmierć jest czymś zasłużonym. W przypadku Żydów budowano całe systemy kłamstw i uprzedzeń, które miały uzasadniać ich prześladowanie i eksterminację.

    Po latach ponownie sięgnąłem po książkę dotyczącą II wojny światowej i Holokaustu. Jest to w pewnym sensie pokłosie mojej letniej wędrówki śladami miejsc zagłady. Odwiedziłem Majdanek, Sobibór i Bełżec. Byłem także w Chełmie – miejscu szczególnie ważnym dla historii Zagłady. Te podróże sprawiły, że opisane w książce wydarzenia stały się dla mnie jeszcze bardziej przejmujące. Za liczbami i statystykami zobaczyłem konkretne miejsca, ludzi i krajobrazy.

    I może właśnie dlatego książka Wewryka powinna być czytana również dzisiaj.

    Powinni po nią sięgnąć szczególnie ci, którzy łatwo wpadają w sidła ludzi szerzących nienawiść, budujących swoją siłę na podziale i wskazywaniu wrogów. Historia Sobiboru pokazuje bowiem, do czego może doprowadzić sytuacja, w której człowiek przestaje dostrzegać w drugim człowieku po prostu – człowieka.

    „Do Sobiboru i z powrotem” nie jest łatwą lekturą. I chyba właśnie dlatego warto ją przeczytać.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polecane

„Do Sobiboru i z powrotem” – recenzja książki Kalmana Wewryka

       „Do Sobiboru i z powrotem” Kalmana Wewryka to przede wszystkim wspomnienie czasu pogardy. To książka człowieka, który podczas II...