„Na miłość Boską” – tak rozpoczął swój wpis pod moim postem
administrator strony Marka Materka, Prezydenta Starachowic. Tekst dotyczył
krytycznego spojrzenia na wydawanie pieniędzy na budowę nowej siedziby PSZOK. Argumentacja
prezydenta mnie nie przekonuje i będę upierał się przy swoim.
Uważam, że prezydentura Marka Materka jest najlepsza, jaka
przydarzyła się naszemu miastu. Trudno oceniać działania poprzedników w
porównaniu z tymi, które podejmuje Marek Materek. Możliwości obecnego
prezydenta są o kilka rzędów wielkości wyższe niż np. pana Sylwestra Kwietnia,
nie wspominając już o innych poprzednikach. Środki płynące do miasta są
ogromne. Trzeba pochwalić obecną administrację za ich pozyskiwanie.
Warto jednak pamiętać, że Grzegorz Walendzik, pierwszy
prezydent w demokratycznej Polsce, stworzył podwaliny nowoczesnego miasta.
Zadbał o powstanie strefy ekonomicznej, która po latach podźwignęła
Starachowice gospodarczo. Bez zagospodarowania terenów po byłej FSC obecny
prezydent nie miałby takich możliwości działania. Zostawmy jednak gdybanie i
zajmijmy się sukcesami obecnej władzy, która nie jest przecież tylko Markiem
Materkiem.
Marek Materek, jako reprezentant władzy, wpisał się w
starachowicki krajobraz jako odnowiciel. Wystarczy wymienić odrestaurowane
historyczne osiedle robotnicze, park miejski, otoczenie domu kultury, „pałacyk”
czy Lubiankę, a także wiele wybudowanych i odnowionych dróg. Uruchomił również
budownictwo czynszowe, tak ważne dla naszego miasta.
Może wystarczy już laurki. Marek Materek, będąc bardzo
młodym człowiekiem, postanowił zostać politykiem i realizuje to z uporem oraz
systematycznością. Brak mi kompetencji do oceny jego działań w Platformie
Obywatelskiej, skąd ostatecznie został usunięty. Wychodzi na to, że starzy
wyjadacze pozbyli się młokosa, który z siłą wodospadu przejął władzę w
powiatowych strukturach partii. Pomimo tej porażki, potrafił wygrać wybory
prezydenckie w naszym mieście. Ujął mieszkańców swoją postawą, otwartością i młodością.
Szybko dał się poznać jako sprawny zarządca i osoba umiejąca dobierać sobie
współpracowników. Opozycja stała się szarą, niewielką plamą na mapie
politycznej Starachowic. Ogromna większość społeczeństwa została przekonana do
stylu zarządzania Marka Materka i bez zbytniego szemrania akceptowała jego
decyzje administracyjne.
Pierwszym pęknięciem w tym wizerunku był projekt budowy
spalarni śmieci. W procesie planowania i wstępnej realizacji Marek Materek, sam
lub za namową doradców, zignorował głosy sprzeciwu. Propozycje porozumienia z
oponentami były iluzoryczne i pozorowane. Skończyło się na referendum, które
prezydent przegrał. Z powodu niskiej frekwencji głosowanie zostało uznane za
nieważne. Marek Materek uznał to za sukces, co było ogromnym błędem. Na
fundamencie protestu zaczęła tworzyć się opozycja, która zyskała argumenty w
kampanii wyborczej. Trzeba podkreślić, że ostatnia kampania wyborcza opozycji
była mdła i nijaka. Jeżeli odrobią dobrze lekcje, w najbliższych wyborach
samorządowych staną się godnym przeciwnikiem dla Marka Materka. Zgodnie z
obowiązującymi przepisami obecny prezydent już nie będzie mógł kandydować na
najwyższy urząd w mieście.
Zastanawiam się nad determinacją administracji i
przedsiębiorstwa ZEC w doprowadzeniu projektu spalarni do końca. Czy chodzi o
ekologię? Zapewne również.
Zmiana, która nastąpiła w zarządzaniu przez Marka Materka,
to uodpornienie się na protesty mieszkańców. Spójrzmy na konflikt o sprzedawane
przez miasto działki. W tym wypadku stoję po stronie magistratu, choć uważam,
że sprzedaż powinna być uwarunkowana klauzulami dotyczącymi przeznaczenia tych
działek przez inwestora. Powinny być one przeznaczone na budownictwo
mieszkaniowe z możliwością zakupu kilku mieszkań przez Urząd Miasta pod lokale
czynszowe.
Wybory parlamentarne to była pierwsza próba Marka Materka
zaistnienia w polityce ogólnokrajowej. „Nowa Demokracja TAK”, tak brzmi nazwa
partii, którą powołał nasz uśmiechnięty prezydent wraz z innymi samorządowcami.
Skończyło się katastrofą. Bez zaplecza w postaci dużej partii Marek Materek nie
zaistnieje w polityce krajowej. Myślę, że do dziś Michał Kołodziejczak śni mu
się w nocnych koszmarach.
Zajmę się jeszcze jednym tematem: korzystaniem z wizerunku
rodziny w politycznych celach. Marek Materek stara się ocieplić swój wizerunek
zdjęciami i informacjami o swoim życiu prywatnym. To ryzykowne działanie,
mogące przysporzyć kłopotów w przyszłości, zwłaszcza dorastającemu synowi. W kontekście ogólnym wykorzystywanie wizerunku dzieci w kampaniach politycznych
jest zjawiskiem kontrowersyjnym. Choć może przynieść korzyści wizerunkowe,
takie jak ocieplenie wizerunku polityka czy budowanie więzi z wyborcami, niesie
również ryzyko naruszenia prywatności dziecka oraz narażenia go na presję
medialną i społeczną. Psycholodzy podkreślają, że dzieci powinny mieć prawo do
dorastania w środowisku wolnym od politycznych napięć i eksponowania w
przestrzeni publicznej bez ich świadomej zgody.
Na koniec mała uwaga: proszę nie wzywać imienia Pana Boga na
daremne. Mam prawo mieć inne zdanie niż władze miejskie. Mam prawo o nim
napisać i mam prawo się mylić.