Spacerkiem po Starachowicach: Śladami Jana Borowskiego – architekta z duszą

 



„W dzieciństwie, gdy się coś wryje w pamięć, nigdy już tej pamięci nie opuści. Człowiek, odkrywając swoją obecność na świecie, jeszcze się wszystkiemu dziwi, wszystko go zachwyca, wszystko go przeraża, wszystko go boli”.
Wiesław Myśliwski
Źródło: Lubimyczytac.pl

    Pogoda nie zachwyca. Klimat, jakby pisał inną opowieść. Dzisiejsza wiosna to długie okresy chłodów, przeplatane suszą i deszczowymi dniami. Pomimo tego coś mnie ciągnie na spacer po Starachowicach. Usłyszałem, że niedawno posadzono drzewo – młody dąb wyhodowany z nasienia naszego świętokrzyskiego giganta, dębu Bartka – aby uczcić pamięć Jana Borowskiego, przedwojennego architekta Starachowic.


 

    Moje kroki kierują się w stronę ukochanej części miasta. Odwiedzam ul. Widok, Robotniczą, Zakładową… choć ta ostatnia straciła zupełnie swój dawny wygląd. W latach 70. zniknęły z niej baraki, zastąpione blokami z wielkiej płyty. Zanurzam się w stare uliczki – część już odnowiona, inne w trakcie remontów, a jeszcze inne – zapomniane.


 

 

Oto dzieła Jana Borowskiego

1. Kolonia Robotnicza – funkcjonalność i estetyka

    Zespół domów z czerwonej cegły przy ul. Robotniczej i Widok. Prosta forma, solidne materiały i funkcjonalność. Te domy miały służyć robotnikom zakładów zbrojeniowych. Do dziś wiele z nich nadal pełni funkcje mieszkalną.


 

    To tutaj swoje dzieciństwo spędził Wiesław Myśliwski – dwukrotny laureat Nagrody Nike, autor „Traktatu o łuskaniu fasoli” i „Widnokręgu”. Jego literacki świat przesiąknięty jest atmosferą małego miasteczka, jakim wtedy były Starachowice. W „Widnokręgu”, w opisie chorego ojca – urzędnika – można odnaleźć nuty starachowickiego klimatu.

    Siadam dziś obok nowego budynku mieszkalnego dla osób w kryzysie. Kiedyś ta część dzielnicy była miejscem, gdzie trafiali ci, którzy nie radzili sobie z życiem.   Można było czerpać wzorce życia na granicy – czasem prawa, czasem moralności. Jako nastolatek znałem ludzi, którzy handlowali nielegalnym alkoholem, papierosami… Świat się zmienia. Dziś dzielnica pięknieje.

    Idę przez odnowiony park przy Parku Kultury w kierunku domów zaprojektowanych również przez Jana Borowskiego.


 

 

2. Kolonia Urzędnicza – styl dworkowy w sercu miasta

    Osiedle willowe w okolicy ul. Parkowej i Konstytucji 3 Maja to przykład architektury inspirowanej polskim dworem i stylem zakopiańskim. Drewniane werandy, mansardowe dachy i duże ogrody tworzyły komfortowe warunki dla urzędników. Dziś spacer wśród tych domów, z ogródkami i cieniem drzew, to czysta przyjemność – w samym centrum miasta.

    Starachowice nie mają wyraźnego centrum miejskiego. To zadanie, które – moim zdaniem – czeka na realizację przez miejskich planistów. Uważam, że najlepszą lokalizacją dla urzędu miasta i innych instytucji byłby teren, na którym dziś stoi Szkoła Podstawowa nr 12. Ciekawe, co pomyślałby o tym architekt Jan Borowski?

    Wiesław Myśliwski mieszkał również w tej części miasta. W jego książkach łatwo odnaleźć echa przedwojennej architektury i kultury robotniczo-inteligenckiej Starachowic. Choć może się mylę. Wiesław Myśliwski mógł mieszkać w domu przy ul. Partyzantów?

3. Drewniany kościół PW. Wszystkich Świętych

    Kieruję się teraz w stronę miejsca po wyjątkowym budynku. Pierwszy kościół Starachowic, zbudowany w 1922 roku, był dziełem Borowskiego. Drewniana świątynia, inspirowana stylem góralskim, służyła mieszkańcom aż do lat 80. Niestety, spłonęła i dziś nie ma po niej śladu. Spacer w to miejsce ma w sobie coś z modlitwy – nie tylko o pamięć, ale i o przyszłość miasta.

 

Co przetrwało po złotym wieku architektury Borowskiego?

  • Domy Kolonii Robotniczej i Urzędniczej – wciąż pełne życia.
  • Układ urbanistyczny – wiele ulic i placów działa do dziś tak, jak zaplanował je Borowski.
  • Styl – jego dbałość o harmonię między funkcją a pięknem inspiruje współczesnych architektów.

 

Dalsze losy Jana Borowskiego

    Po opuszczeniu Starachowic Borowski został architektem miejskim Wilna. Po wojnie zaangażował się w odbudowę Gdańska. Pracował jako konserwator zabytków i wykładowca na Politechnice Gdańskiej. Jego uczniowie kontynuowali dzieło, które w Starachowicach dopiero się zaczęło.

 

Dlaczego warto pamiętać o Janie Borowskim?

    Dzięki Janowi Borowskiemu Starachowice nie są tylko kolejnym punktem na mapie przemysłowej Polski. To miasto z duszą, z historią zapisaną w murach i ulicach. To historia, którą warto znać, pielęgnować i przekazywać dalej.

    Czy mieszkasz w jednym z budynków zaprojektowanych przez Borowskiego? A może masz wspomnienia z Kolonii Robotniczej albo Urzędniczej? Podziel się nimi w komentarzu – wspólnie ocalmy pamięć o tych miejscach.

 

#roberttof 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polecane

W poszukiwaniu Mistrza – od „Wszystko na sprzedaż” do współczesnej sceny

       Film „Wszystko na sprzedaż” z 1968 roku w reżyserii Andrzeja Wajdy stał się bezpośrednią inspiracją dla sztuki teatralnej stworzo...