Przebijając się, przez strony książki wbijałem się, w życie mojego idola z lat szczenięcych.
Czytając kolejne rozdziały, coraz mniej
interesowała mnie biografia Steda, wchodziłem w ten stan z nazwy mi nie znany, ale bardzo lubiany. Kiedyś chciałem żyć życiopisaniem, chciałem być wędrowcom
przemierzający przestrzenie w „cudnych manowcach” w „całej jaskrawości”.
Nigdy nie zapomniałem o utworach Edwarda Stachury, choć w czasie zapominałem jego
przesłanie. Zakładając bloga, na chwile przypomniałem sobie w czerwcu 2005 r. o
moim idolu i zatytułowałem go „Cała jaskrawość. I nic więcej”. To krótkie chwile, ale ważne. Moje decyzja o
leczeniu się z alkoholizmu też jest zasługą Steda. On przekazał mi jak
ważna, jest wolność, a alkohol zabrał mi ją doszczętnie.
Autor z ogromną
starannością wręcz dzień po dniu przekazuje nam życie Edwarda Stachury.
Przedstawia opinie środowiska literackiego z lat 60 i 70, rodziny, żony i
kobiet mu bliskich. Po przeczytaniu książki Stachura objawia się jako kreator
swojej twórczości i zarazem główny bohater. W tym dążeniu do jedności z życiopisaniem
Sted został unicestwiony. Niestety psychiatria lat siedemdziesiątych, jak i
świadomość społeczeństwa była bardzo daleka od obecnego stanu. Rozwijająca się
choroba alkoholowa, jak i depresja nie pozwoliła przetrwać poecie bólu
istnienia.
Napisałem
powyżej, że dzięki pisarzowi postanowiłem się uporać z chorobą alkoholową. To
ogromna przewrotność. Sted nigdy nie stronił od alkoholu i nie był piewcą
abstynencji, kochał wolność i o niej pisał. Zniewolenie postrzegał jako
największa tragedie. Kiedy zrozumiałem, że alkohol zabiera mi, wolność
jednocześnie przypominałem sobie, twórczość Edwarda Stachury zapragnąłem znów
być tym wolnym szesnastolatkiem.
Cieszy mnie
niezmiernie, że twórczość Edwarda Stachury jest nadal popularna. Sted to poeta
ważny w Polskiej literaturze. Wiele można zarzucić dziełom Edwarda Stachury, lecz zawsze będzie, jeden argument za pisarz żył jak, pisał i pisał jak żył. Ta
szczerość jest rozbrajająca i ujmująca.
Warto
przeczytać książkę, by poznać życie poety od kuchni. Teraz powrócę z wypiekami
na twarzy do wszystkich dzieł Edwarda Stachury, by zrozumieć, że „Wszystko jest
poezja”.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz