Maciej Wojtyszko z uporem powraca do wymyślonych spotkań wielkich polskich literatów. Po konfrontacji Gombrowicza z Miłoszem, a następnie Gombrowicza z Mrożkiem, reżyser wziął na warsztat spotkanie Aleksandra Fredry i Adama Mickiewicza.
Sztuka jest lekka, frywolna i rozrywkowa. Fabuła spektaklu koncentruje się wokół autorstwa „XIII Księgi Pana Tadeusza". Ta niezwykła księga jest powszechnie znana – wielu czytelników sięga po nią, zanim zapozna się z właściwą epopeją. W przedstawieniu Adam Mickiewicz oskarża Aleksandra Fredrę o napisanie tej „wręcz pornograficznej” części, jednak autor komedii stanowczo temu zaprzecza.
Mickiewicz i Fredro, choć są już dojrzałymi, mniej piszącymi twórcami, wciąż pozostają żywo zainteresowani sprawami Polski. Wieszcz narodowy pod zaborami dąży do utworzenia Legionów Polskich, podczas gdy Fredro, komediopisarz, usiłuje dowiedzieć się, gdzie przebywa jego syn, który walczy na Węgrzech. Dwie różne postawy, dwa różne temperamenty. Mickiewicz zazdrości Fredrze majątku, a Fredro zazdrości Mickiewiczowi poetyckiego talentu i autorytetu wśród polskiej emigracji. Na scenie zderzają się romantyczny patos i wrodzony humor Fredry.
Wojtyszko zgromadził znakomitą obsadę. Danuta Stenka, grająca Zofię, żonę Fredry, zawładnęła sceną. Krzysztof Tyniec i Ireneusz Czop wspaniale oddali atmosferę tego prawdopodobnego spotkania. Aktorzy świetnie bawili się językiem, bo cały spektakl jest właśnie językową grą.
W spektaklu reżyser zdejmuje odium autorstwa „XIII Księgi” z Aleksandra Fredry i przypisuje je jego żonie, Zofii. Czy tak było naprawdę? Tego się już nie dowiemy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz