„Pewnego razu w ogródkach działkowych”: Mała Enklawa, Wielki Dramat – Recenzja Filmu Rafała Brylla

 



 

    Rafał Bryll swoim filmem przeniósł nas na tereny ogródków działkowych. Kiedyś zapomniany przeżytek PRL-u, obecnie jest to niezmiernie pożądana enklawa spokoju.

    Obraz ten nie opowiada jednak o sadzeniu marchewki czy zbieraniu malin. Autor snuje historię Henryka (Mirosław Zdrojewski), człowieka, który usunął się na margines życia, wybierając milczenie i izolację. Życie dopada go jednak i tutaj, pod postacią trudnych relacji rodzinnych. Mimo swojego odosobnienia Henryk potrafi podjąć wyzwanie i rozpocząć rozmowę, aby załagodzić konflikt syna z wnukiem. Cały dramat rozgrywa się we wnętrzu bohaterów; mamy możliwość śledzenia ich życia poprzez krótkie dialogi i mowę ciała.

    Problemy rozwijają się w ciszy aż do momentu, kiedy na horyzoncie pojawia się rozwiązanie. Wystarczy kilka słów i konflikt się rozładowuje. Czy tak jest w życiu? Czy tak może być w życiu?    Film jest nieco naiwną opowieścią o byłym wojskowym mieszkającym na działkach, którego samotnia zostaje zagrożona ze strony mafijnego dewelopera. Wokół Henryka mieszkają podobne osoby, które mają już dość ciągłej gonitwy za króliczkiem.

    Mirosław Zdrojewski zagrał znakomicie człowieka po przejściach, pogrążonego w nieprzeżytej żałobie. Jego wnuk Jojo (Jan Cieciora) aktorsko znakomicie mu w tym towarzyszy.

    Film jest generalnie słaby, ale ma do przekazania ważną ideę: znaczenie życia wewnętrznego, miejsca, z którego wywodzi się życie zewnętrzne. Tam, w środku, rozpoczyna się nasze myślenie.

    Film jest krótki, więc można poświęcić chwilę na zadumę, uśmiech i radość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polecane

W poszukiwaniu Mistrza – od „Wszystko na sprzedaż” do współczesnej sceny

       Film „Wszystko na sprzedaż” z 1968 roku w reżyserii Andrzeja Wajdy stał się bezpośrednią inspiracją dla sztuki teatralnej stworzo...