Licheń – pielgrzymka po wdzięczność, spokój i nadzieję


W ostatni weekend lipca wybrałem się do Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej Bolesnej Królowej Polski – miejsca odwiedzanego każdego roku przez tysiące pielgrzymów. Nie pojechałem jednak sam. Towarzyszyła mi moja lepsza połowa – Agnieszka.

Aby nasza wyprawa była pełniejszą przygodą, postanowiliśmy nocować w samochodzie. Dla mnie było to spore wyzwanie. Od lat podróżuję samotnie i niewiele osób zdecydowało się towarzyszyć mi w kilkudniowych wyprawach. Agnieszka zrobiła to po raz pierwszy. Zastanawiałem się, czy jako człowiek przyzwyczajony do samotności odnajdę się w takiej podróży. Niepotrzebnie się martwiłem. Wszystko przebiegło znakomicie, a wspólnie spędzony czas tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że przed nami kolejne wyprawy.

Pierwsze spojrzenie na bazylikę zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Stałem na rozległym placu, patrząc na strzelistą wieżę, potężną kopułę i dzwonnicę. Monumentalność świątyni wręcz przytłacza. Co ciekawe, mieszkańcy Lichenia Starego mówią o niej po prostu „duży kościół”, odróżniając ją od mniejszego kościoła św. Doroty.

Do Lichenia przyjechaliśmy jednak z konkretnego powodu. W dniach 24–26 lipca odbyły się tam 33. Ogólnopolskie Spotkania Trzeźwościowe pod hasłem „Bądź darem dla innych”. Hasło nawiązywało do programu duszpasterskiego Kościoła w Polsce „Uczniowie–Misjonarze” i przypominało, że trzeźwość nie jest jedynie osobistą drogą wychodzenia z uzależnienia, lecz także służbą drugiemu człowiekowi.

Spotkania zgromadziły kilka tysięcy uczestników z całej Polski – członków wspólnot AA, DDA/ACA, Al-Anon, NA, CA, Anonimowych Hazardzistów, ITAA, rodziny osób uzależnionych, terapeutów, psychologów i duszpasterzy.

To wydarzenie dotyczy mnie bardzo osobiście. Jestem alkoholikiem. Przyjechałem do Lichenia przede wszystkim po to, aby podziękować za kolejny czas życia w trzeźwości.

Z biegiem lat moja modlitwa się zmieniła. Coraz rzadziej odmawiam wyuczone pacierze. Zamiast tego prowadzę z Bogiem rozmowę. Szukam odpowiedzi na pytania, które noszę w sercu. Nie przyjechałem prosić o cuda ani dlatego, że wierzę w szczególną moc obrazu. Przyjechałem, bo potrzebowałem miejsca, w którym łatwiej odnaleźć ciszę i usłyszeć własne myśli. Potrzebowałem przestrzeni do rozmowy z moim Bogiem.

Historia sanktuarium

Historia Lichenia sięga początku XIX wieku. Według tradycji w 1813 roku, podczas bitwy pod Lipskiem, ciężko ranny żołnierz Tomasz Kłossowski miał ujrzeć Matkę Bożą, która poleciła mu odnaleźć Jej wizerunek i szerzyć jego kult.

W 1836 roku odnalazł obraz w Ligocie koło Częstochowy, a osiem lat później zawiesił go na sośnie w Lesie Grąblińskim. Za początek sanktuarium uznaje się jednak 29 września 1852 roku, kiedy obraz został uroczyście przeniesiony do kościoła parafialnego. Od tego momentu rozpoczął się rozwój ruchu pielgrzymkowego.

W tym samym okresie pasterz Mikołaj Sikatka miał doświadczać objawień Matki Bożej. Według przekazów Maryja wzywała do modlitwy, pokuty, nawrócenia i odmawiania różańca oraz zapowiedziała epidemię cholery. Kiedy choroba rzeczywiście dotarła do regionu, wielu ludzi uznało to za potwierdzenie autentyczności objawień.

Warto jednak zaznaczyć, że Kościół katolicki nigdy formalnie nie uznał objawień licheńskich, choć zatwierdził kult obrazu i rozwój sanktuarium.

Sam obraz jest XVIII-wieczną kopią wizerunku Matki Bożej Rokitniańskiej. Namalowano go na modrzewiowej desce, a w 1967 roku został ukoronowany koronami papieskimi przez kardynała Stefana Wyszyńskiego. Przed tym obrazem od blisko dwóch stuleci pielgrzymi powierzają swoje radości, smutki, cierpienia i nadzieje.

Bazylika i jej budowniczy

Powstanie monumentalnej bazyliki jest nierozerwalnie związane z postacią ks. Eugeniusza Makulskiego MIC, który był inicjatorem i organizatorem tej ogromnej inwestycji. Dzięki jego determinacji i zdolnościom organizacyjnym w latach dziewięćdziesiątych XX wieku rozpoczęto budowę świątyni, która dziś należy do największych kościołów w Europie.

Postać ks. Makulskiego budzi jednak również kontrowersje. W ostatnich latach pojawiły się wobec niego poważne oskarżenia dotyczące niewłaściwych zachowań wobec osób małoletnich i alumnów. W związku z tym Zgromadzenie Księży Marianów podjęło decyzję o usunięciu jego pomnika z terenu sanktuarium. To bolesny rozdział w historii tego miejsca, który pokazuje, że wielkie dzieła mogą być tworzone przez ludzi mających zarówno zasługi, jak i słabości.

Dla mnie pozostaje jednak ważne rozróżnienie: wiara nie opiera się na człowieku, lecz na Bogu. Ludzie zawodzą. Bóg pozostaje.

Trzeźwość i duchowość

Ogólnopolskie Spotkania Trzeźwościowe odbywają się w Licheniu już od ponad trzech dekad. Ich program łączy wymiar duchowy z terapeutycznym. W tym roku uczestnicy mogli brać udział w Koronce do Miłosierdzia Bożego, konferencjach, Drodze Krzyżowej, mityngach wspólnot Dwunastu Kroków, konsultacjach z terapeutami i psychologami, Mszach Świętych, Apelu Maryjnym oraz spotkaniach integracyjnych.

Celem tych spotkań jest umacnianie osób żyjących w abstynencji, wspieranie rodzin osób uzależnionych, wymiana doświadczeń oraz zachęcanie tych, którzy wciąż cierpią, do rozpoczęcia leczenia.

Jestem przekonany, że duchowość odgrywa ogromną rolę w procesie zdrowienia. Nie zastępuje terapii ani pracy nad sobą, ale daje siłę wtedy, gdy człowiekowi zaczyna jej brakować. Dla wielu uczestników Licheń jest miejscem, w którym odzyskują nadzieję i motywację do dalszego trzeźwego życia.

Do zobaczenia na kolejnej drodze

Jak zawsze, dni odpoczynku minęły zbyt szybko. Wróciłem do domu spokojniejszy, wdzięczny i z nową energią do kolejnych dni trzeźwego życia.

Najbardziej ucieszyły mnie jednak słowa Agnieszki. Powiedziała, że chce znów wyruszyć ze mną w drogę.

Może następnym razem będzie to Roztocze?

 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polecane

Licheń – pielgrzymka po wdzięczność, spokój i nadzieję

W ostatni weekend lipca wybrałem się do Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej Bolesnej Królowej Polski – miejsca odwiedzanego każdego roku prz...