Andrzej Stasiuk „Dojczland”





Albo pytano: »Kiedy w końcu przestaniecie kraść nasze samochody ?«. Odpowiadałem zgodnie z własnym przekonaniem: "Raczej nieprędko . Przecież nie będziemy kradli białoruskich"
Andrzej Stasiuk „Dojczland”


        Andrzej Stasiuk jak kiedyś Edward Stachura włóczy się po świecie i swym wytrawnym okiem obserwuje i wpisuje w karty książki swoje spostrzeżenia.
        „Dojczland” to podróż przez Niemcy od lotniska do hotelu i od hotelu do dworców , by wsiąść do pociągu i wraz z jego stukotem obserwować niemiecki pejzaż ludzki przez szybę wagonu. Autor skupia się na ludziach w podróży. Wyciąga wnioski z krótkich zdań, spojrzeń, wyglądu.
        Andrzej Stasiuk nie opisuje nam krajobrazów, muzeów i atrakcji turystycznych. Prezentuje nam Niemców z ich mentalnością i podejście do obcych.
        Niemców poznaje na spotkaniach autorskich  , dworcach , recepcjach hotelowych. Poznajemy sposoby zakupu alkoholu w niedzielną noc . Autor nie rozstaje się z alkoholem , można założyć, że jest to pijane widzenie Niemiec. W jakim stopniu jest ono trafne ? Nie mnie oceniać , warto było wraz ze Stasiukiem ruszyć po niemieckich torach kolejowych, autostradach.
        Andrzej Stasiuk stworzył swój charakter pisania literatury podróżniczej , która jest  mi bardzo bliska.
        Warto czytać Stasiuka, bo to znakomity relaks.

Kolejne dni przeżyte na trzeźwo przynoszą zmiany





Jeśli jednak chroniczny alkoholik powstrzyma się od picia, w ciągu wielu miesięcy czy lat jego reakcje na otaczającą rzeczywistość stają się takie same , jak u innych ludzi.

Anonimowi Alkoholicy „Jest sposób” str. 19



         Każdy dzień bez alkoholu przynosi zmiany w naszym organizmie jak i umyśle. Pierwsze, które rozpoznajemy to  związane z naszym stanem fizycznym. Zespól abstynencki, z czasem przeradza się w traumatyczne wspomnienie. Jeżeli chodzi, o zmiany w umyślę, to tu trwa to dłużej i bardzo indywidualnie.

         Kiedy piłem byłem, aroganckim chamem umiejącym zaspokoić tylko swoje potrzeby. Najważniejsze było czy mam środki finansowe na alkohol. Układałem plan dnia, tak by móc pogodzić picie z pracą i życiem rodzinnym kiedy było to dla mnie trudne lub niemożliwe stawałem się arogancki i nieadekwatnie reagowałem na otaczającą rzeczywistość. Doszukiwałem się ciągle spisku przeciwko mnie . Spiskowcami w głównej mierze byli moi bliscy.

         Z czasem kiedy uzależnienie fizyczne co raz mniej dawało się we znaki i umysł bez oparów alkoholu zaczął funkcjonować, rozpocząłem stosownie rozpoznawać rzeczywistość. Co nie znaczy,  iż już pozbyłem się wszelkich wad charakteru, które rozwinąłem podczas picia. Następuje to stopniowo. Przestałem być wybuchowym w takim stopniu jak kiedyś. Zanim podejmie działanie, kilka razy się zastanowię i co najważniejsze potrafię zmienić decyzje pod wpływem sugestii innych. Pewnie dla mojej rodziny i znajomych jest to za mało , wiem jednak ,że wszystko jest na dobrej drodze.

         Oczywiście nie osiągam tego stanu rzeczy tylko dzięki nie piciu, ale też skorzystaniu z dobrodziejstwa i doświadczenia Anonimowych Alkoholików.

Wspomnienie starachowickiej łaźni


       


  Znajoma powiedziała mi, że do sprzedania jest budynek na Dolnych, w którym kiedyś była szwalnia. Od razu skojarzyłem ,dla mnie to będzie pralnia chemiczna i łaźnia.
         Widok zdziwienia na jej twarzy był przeogromny, nie umiała pojąć co to takiego łaźnia publiczna.
         To jej zdziwienie dało mi impuls, by opisać kolejne moje wspomnienie związane z Dolnymi. 
         Kiedy ją wybudowano, nie wiem, ale myślę, że było już to po wojnie. Sam chodziłem do niej w latach siedemdziesiątych.
         Mieszkałem na ul. Sportowej tak więc miałem bardzo blisko, przebiegłem „kamyki” i byłem w miejscu, gdzie za pieniążka można było wziąć prysznic i skorzystać z sauny. Biegaliśmy tam z kolegami głównie w zimie. Latem naszą łaźnią była rzeka. Brało się ręcznik i mydło z szamponem. W kasie uiszczało się opłatę (nie mogę sobie przypomnieć jakiej wartości). Przechodziło się do szatni, gdzie zdejmowało się wierzenie ubranie, w samych slipach wchodziło się do miejsca, gdzie były umywalki, oczywiście nie takie porcelanowe jak obecnie a żeliwne koryta, nad którymi był rząd kranów, lustra też były, czyli golić też można się było. Przechodząc dalej, dochodziło się do sali  z prysznicami. Największą atrakcją była sauna, w której potrafiliśmy długo siedzieć i często pan z obsługi nas wyganiał.
 Wolałem biegać do łaźni niż kąpać się w domu w balii. Przygotowanie kąpieli w domu zajmował wiele czasu jak i energii. Ojciec musiał nanosić wody, ze studni, a następnie mama grzała pełen kocioł . Kiedy było nas już trzech w domu. Przyniesienie odpowiedniej ilości wody i jej przygotowania było ponad siły rodziców. Kąpali nas w jednej wodzie, rozpoczynając od najmłodszego.  
         Oczywiście była też łaźnia dla kobiet. My panowie „kamyków” wielokrotnie wchodziliśmy na stare sosny, by podglądać kobiety. Okna był,zamalowane do połowy białą farbą  i nie wiele było widać. Co zobaczyłem, nie ujawnię.
         Od tamtej pory minęło niewiele lat.
         W higienie nastąpiły zmiany diametralne. Bez kąpieli jeden dzień jest obecnie nie do pomyślenia. W tamtych latach całe ciało myłem raz w tygodniu. Myślę, że nie byliśmy odmieńcami i rodziną brudasów, a podobnie odbywało się w większości rodzin, które nie miały bieżącej wody w domu.
         Łaźnia z czasem przestała być potrzebna. Została zlikwidowana kiedy to nastąpiło, nie pamiętam. Muszę wspomnieć jeszcze pranie chemiczną, z której mocno śmierdziało. W obecnych czasach podejrzewam, że okoliczni mieszkańcy protestowaliby przeciwko wydobywającemu zapachowi.

Tomasz Organek „Głupi”






„O, Matko, dziewczyna kruchy liść
Złamała się w pół, nie chciała iść.
Dziewczyna kruchy liść,
w pół złamana w lesie śpi”.

         O, Matko zakrzyczałem po wysłuchaniu płyty Tomasza Organka „Głupi”. Tak amerykańskiej i słowiańskiej muzyki nie słuchałem od lat. Tomasz Organek to gitarzysta i kompozytor grający przez kilka lat w zespole Sofa i towarzyszył wielu projektom. Obecnie pod swoim nazwiskiem firmuje płytę, która jest mirażem znanych gitarowych brzmień we wspaniałym wykonaniu. Muzycznie słychać The Doors i Rolling Stones. Teksty  napisane w stylu Świetlika czy nawet Hłaski. 




         Wspaniała gitarowa muzyka pełna bluesa, który jest błękitną nutą całej płyty. Warto poświecić chwile, by wysłuchać całość płyty, a nie tylko przebojów tego wykonawcy puszczanych w radiowej Trójce.

Jestem homofobem


Jestem homofobem i nie wstydzę się tego . Przyznaje się do obaw związanych z ekspansją kultury homoseksualnej i gender  . Wychowany jestem w tradycyjnej polskiej rodzinie z jej zaletami i wadami . Moja wiedza dotycząca życia podpowiada , że na ziemi nic nie dzieje się bez przyczyny i wszystko wkoło mnie jest potrzebne . Filozofowie od zarania dziejów ten stan opisują . Normą istnienia człowieka na ziemi jest jego ekspansja i przystosowanie do warunków panujących lub wpływanie na nie, by zmniejszyć uciążliwość życia . Jednym z tych elementów jest prokreacja , która pozwala na przedłużeniu gatunku . Jakkolwiek to nazwać ,czy z woli Boga , czy z doboru naturalnego . Człowiek w tym celu (prokreacji) stworzył rodzinę  składającą się z kobiety i mężczyzny . Na przestrzeni dziejów skład ilościowy kobiet i mężczyzn zmieniał się . Rodziny bywały o podłożu monogamicznym , poligamicznym , tworzonych wokół kobiet lub mężczyzn . Związki homoseksualne były na marginesie tych społeczności i nigdy nie miały statusu rodzinny . Uważam to za normę , której nie wolno przekraczać . Rodzina to związek osób o różnej płci , której zadaniem jest prokreacja . Oczywiście wraz z rozwojem życia społecznego i powiększania dób materialnych człowiek zmieniał zadania, rodziny przesuwają środek ciężkości, w stronę uczucia miłości i szczęścia osobistego . To uważam za postęp naturalny . Żądania lobby homoseksualnego uważam za zbrodnie na naturze . Oczywiście nie jestem przeciw związkom jednopłciowych, ale przeciw  dążeniu do nazwania ich rodziną . Kompletnie mnie nie interesuje , kto śpi z kim i jakie odnosi z tego tytułu uniesienia . Ale nie zgadam się ,że z tego czyni się coś ważnego i pozytywnego . Idąc dalej i spełniając żądania homoseksualistów w sprawie rodziny, dojdziemy do sytuacji, której naturalne aspekty życia będą równe wynaturzeniu, jakim jest związek jednopłciowy . Działacze ideologii gender mocno atakują  środowiska sprzeciwiające, się działaniom wbrew naturze nazywając nas zacofanymi lub wręcz osobami o ograniczonych polach myślowych . Działania wbrew naturze będą prowadzić do samounicestwienia ludzkości . Może taki koniec świata przewidział Bóg.

Polecane

Zimny kwiecień, gorące sprawy miasta

         Kiedyś Kora śpiewała o zimnym maju. Dziś równie dobrze moglibyśmy nucić o zimnym, wiosennym kwietniu. Tyle że temperatura za ...