Jon Fosse, „Septologia”: Trzeci tom (części VI–VII) – „Nowe imię”

 


    Dobrnąłem do końca „Septologii” Jona Fossego. Słowo „dobrnąłem” nie oznacza bynajmniej, że cierpiałem podczas lektury dzieła norweskiego noblisty. Wręcz przeciwnie – ciekawość wyjaśnienia tego, kim jest Asle, była równie silna, co przy czytaniu najlepszych kryminałów (choć po nie akurat nie sięgam).

    „Nowe imię”, czyli trzeci tom cyklu, kontynuuje losy malarza Aslego, zgłębiając tematy wiary, samotności, przemijania oraz natury sztuki. Autor przedstawia nam historię bohatera i jego sobowtóra. Z jednej strony mamy Aslego – starzejącego się, samotnego artystę, z drugiej zaś drugiego Aslego – malarza umierającego w samotności na chorobę alkoholową. Obaj zaczęli życie w tym samym momencie, mają ten sam charakter i cechy. Dzieli ich jedynie przypadek, który rozdzielił ich losy, kierując każdego na inną drogę.

    Narrację prowadzi Asle, który przestał pić, zamieszkał na odludziu i przez całe życie intensywnie malował. Teraz jednak postanawia odłożyć pędzle. Los umierającego sobowtóra utwierdza go w przekonaniu, że to właśnie malarstwo było jego powołaniem i utrzymywało go przy życiu, a zmarła żona pomogła mu wyjść z uzależnienia.

    Akcja toczy się w czasie Wigilii – to szósty i siódmy dzień opowieści. Asle ma go spędzić u siostry swojego sąsiada i przyjaciela, Åsleika. W tym czasie bohater mierzy się z Bogiem, przeszłością i nieuchronnym końcem. Tęskni za żoną i głęboko przeżywa odchodzenie swojego sobowtóra.

    Mimo braku klasycznych dialogów i specyficznej formy opowieść jest niezwykle wciągająca. Wraz z bohaterem obserwujemy wciąż ten sam krajobraz i wsłuchujemy się w jego historię – powolną, a jednak fascynującą. Fosse pokazuje nam, jak fundamentalne w życiu są trzy elementy: Bóg, sztuka i miłość. Po lekturze całej „Septologii” trudno nie spojrzeć inaczej na własne życie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polecane

Jon Fosse, „Septologia”: Trzeci tom (części VI–VII) – „Nowe imię”

       Dobrnąłem do końca „Septologii” Jona Fossego . Słowo „dobrnąłem” nie oznacza bynajmniej, że cierpiałem podczas lektury dzieła norwes...