„Życie ludzi nie różni się aż tak bardzo – chociaż jesteśmy skłonni wierzyć w
swoją niepowtarzalność”.
— Charles Bukowski
Każdy z nas przynajmniej raz w życiu zadał sobie pytanie: Czy
jestem kimś wyjątkowym?
Dziś już od najmłodszych lat dzieci słyszą, że są „jedyne w swoim rodzaju”, że
mają w sobie „coś szczególnego”. Kiedyś częściej słyszały niepochlebne opinie –
szkraby, przedszkolaki, dzieciaki, nastolatki. Ale im dłużej żyjemy, tym
trudniej utrzymać przekonanie o własnej wyjątkowości. Otacza nas świat, który z
jednej strony celebruje indywidualizm, a z drugiej – nieustannie go rozmywa.
Dziś, w erze globalizacji, wyjątkowość staje się towarem trudnym do zdobycia. A może raczej: trudnym do utrzymania. Bo kiedy wszyscy ubierają się tak samo, słuchają tej samej muzyki, robią zdjęcia w tych samych miejscach – jak możemy mówić o prawdziwej różnorodności? Rozpoczęliśmy wyścig za wyjątkowością, pokochaliśmy stwierdzenie: „Nic nie muszę. Wszystko mogę”.
1. Naturalna potrzeba bycia wyjątkowym.
Potrzeba wyróżniania się jest głęboko zakorzeniona w naszej psychice. Od najmłodszych lat uczymy się, że warto mieć własne zdanie, rozwijać pasje, być „sobą”. System edukacji promuje kreatywność, a kultura zachodnia wręcz stawia indywidualizm na piedestale.
Chcemy być inni, ale nie za bardzo. Wyjątkowość musi mieścić
się w bezpiecznych ramach. Pochwała oryginalności trwa do momentu, w którym
przestaje być ona wygodna dla otoczenia. W pewnym momencie nad naszym życiem
zaczyna dominować Internet – to tam śledzimy „wyjątkowość”, która coraz
częściej staje się jedynie wykreowanym wizerunkiem. Najważniejsze są zasięgi
posta, filmu, mema. (Ile będę mieć lajków pod tym tekstem?)
Wyjątkowość to dziś klikalność, która prowadzi nas do galerii bylejakości.
Każdy staje się twórcą.
2. Globalizacja i jej unifikujący wpływ
Globalizacja miała nas połączyć – i tak się stało. Ale skutkiem ubocznym tej integracji jest utrata różnorodności. Świat coraz bardziej przypomina wielką galerię handlową, w której każde miasto wygląda znajomo:
- Moda? Te same sieciówki od Berlina po Buenos Aires.
- Muzyka? Anglojęzyczny pop, który wyparł lokalne brzmienia.
- Jedzenie? Pizza, sushi, burger – egzotyka stała się normą.
- Media? Netflix i YouTube nadają ton globalnym gustom.
- Internet? Bez niego nie istniejesz. Tworzymy miliardy informacji dziennie.
Sztuka, moda, rozrywka – wszystko zaczyna wyglądać podobnie. Różnice się zacierają. Miejsce kultury zajmuje „kontent”. Nie szukamy już tego, co inne. Szukamy tego, co znane, sprawdzone i łatwe do skonsumowania.
3. Paradoks współczesności: wszyscy chcą być inni w taki sam sposób.
W dobie mediów społecznościowych wyjątkowość stała się trendem. Ale czy można być naprawdę „innym”, jeśli wszyscy używają tych samych filtrów na Instagramie? Robią podobne zdjęcia, publikują podobne myśli, wyznają te same, modnie brzmiące przekonania?
Zamiast indywidualności mamy „masową unikalność” – trend na tatuaże, alternatywne ubrania, manifesty osobowości, które różnią się formą, ale nie treścią. To, co miało nas wyróżniać, zaczęło nas ujednolicać.
4. Co tracimy?
Unifikacja kultury nie pozostaje bez konsekwencji. Zanikają lokalne tradycje, języki, obyczaje. Młodzi ludzie na całym świecie marzą o tych samych zawodach, tych samych podróżach, tym samym stylu życia.
Zamiast poznawać różnorodność, zaczynamy ją ignorować. Bo różnorodność wymaga wysiłku, otwartości, gotowości na niezrozumienie. A globalizacja proponuje coś łatwiejszego – zrozumiałą, bezpieczną, skomercjalizowaną wersję świata.
5. Czy jest jeszcze miejsce na autentyczność?
Na szczęście nie wszystko jest stracone. Coraz więcej ludzi świadomie wybiera lokalność, alternatywność, autentyczność. Wspierają lokalnych twórców, wracają do rzemiosła, uczą się języków mniejszości. Odrzucają masowość, szukając prawdziwego kontaktu z kulturą i drugim człowiekiem.
Może więc wyjątkowość nie polega na tym, by się „wyróżniać”,
ale by być wiernym sobie? Może wyjątkowość to nie coś, co się ma – tylko
coś, co się pielęgnuje?
Wyjątkowość to poczucie bycia tu i teraz, życie dniem dzisiejszym – bo wczoraj
już nie istnieje, a jutro jeszcze nie nadeszło. To poszukiwanie siebie w
świecie. Nieuleganie reklamom, które obiecują szczęście „gdzieś tam”, pod warunkiem że coś kupimy.
Porównywanie. Dopasowanie. Wyjątkowość na siłę to część internetowego świata –
niesmacznej papki, którą karmimy się od dekad.
Zakończenie
W świecie, który coraz bardziej przypomina odbicie w lustrze – powielone, przewidywalne, wygładzone – prawdziwa indywidualność staje się aktem odwagi. Nie wystarczy być „innym”. Trzeba mieć odwagę być sobą.
A Ty?
Co dla Ciebie znaczy być wyjątkowym?
Podziel się swoimi przemyśleniami w komentarzu.






