Lato w tym roku nas nie rozpieszcza. Na aurę nie mamy
wpływu, ale na to, co dzieje się w mieście, już tak. Oficjalnie został otwarty
wiadukt nad torami kolejowymi w Starachowicach Dolnych. Estakada była
użytkowana już od kilku miesięcy.
Prezydent i Starosta Starachowic udostępnili go do użytku, a
teraz przyszedł czas na posła ze Starachowic. Krzysztof Lipiec przywiózł ze
sobą byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Każdy z nich wypinał pierś do
medalu za wybudowanie obiektu. Pierwsze wzmianki o wiadukcie pojawiły się już w
latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Miała to być ogromna estakada łącząca
dwa wierzchołki doliny rzeki Kamiennej – od obecnego ronda „przy zegarach” do
ulicy Moniuszki. Planowano jeszcze jeden wiadukt, od ulicy Słonecznej do
obecnej Alei Najświętszej Marii Panny.
Wspomniałem o tym, aby uzmysłowić wszystkim, że wielu
polityków starało się o wybudowanie wiaduktu. Tak naprawdę sukces odnieśli
podatnicy, którzy, płacąc podatki, umożliwili wybudowanie drogi. To
jednocześnie wyborcy, którzy wybrali swoich przedstawicieli do Sejmu, Senatu i
samorządu, zobowiązując ich do polepszenia życia obywateli. Wiaduktu chcieli
mieszkańcy z każdej strony barykady politycznej i wszyscy oni płacą podatki.
Muszę przyznać, że to wypinanie piersi do orderów i poklasku było w Starachowicach
bardzo skromne. W jednej z gmin w województwie mazowieckim otwarcie skromnego
amfiteatru trwało półtorej godziny. Tyle czasu przemawiał burmistrz, który
wymienił w podziękowaniach wszystkich posłów jednej opcji politycznej
zasiadających w Sejmie i Senacie, a nawet europosła. Oczywiście politycy
zabrali głos i przyrzekali kolejne dary dla mieszkańców.
Trzeba podkreślić, że wiadukt jest niezbędny do rozwoju
naszego miasta. Stojąc na Wzgórzu Parkowym i patrząc na tę piękną budowlę,
jestem po prostu szczęśliwy. Politycy i samorządowcy, pracujcie tak dalej, a
społeczeństwo wybierze was kolejny raz.
Kultura na topie, czyli Dni Starachowic i Blues pod
Piecem
Kolejnym elementem, podczas którego politycy lubią chwalić
się swoją pracą, są festyny, koncerty i rozdawanie darmowych pierogów. W
Starachowicach w ostatni weekend sierpnia odbyły się dwie imprezy: Dni
Starachowic i Festiwal Blues pod Piecem.
Dni Starachowic nie śledziłem bezpośrednio. W dniu koncertu
Beaty Kozidrak byłem w Muzeum Przyrody i Techniki, aby podziwiać
wirtuozów muzyki bluesowej. Po raz kolejny pytam: o co chodzi w organizowaniu
dwóch imprez w jednym terminie? Drugiego dnia odwiedziłem scenę Dni Starachowic, aby posłuchać Smolika, który zagrał z Kev Foxem. Występ
Smolika i Kev Foxa to świetna atmosfera, profesjonalna organizacja, doskonałe
nagłośnienie oraz energia i talent artystów. „Uczta muzyczna” – tak określił
koncert jeden ze słuchaczy, podkreślając, że wykonania na żywo potrafią nawet
przebić studyjne wersje utworów. Połączenie zmysłowej muzyki Smolika z charyzmą
i głosem Kev Foxa stworzyło niezapomniane widowisko. Występu Krzysztofa
Zalewskiego już nie oglądałem, więc nie będę się wypowiadał.
Elementem, który śledziłem z niezmierną ciekawością, był zlot
starych samochodów. Pomysłodawcom i organizatorom biję brawo na stojąco.
Znakomita impreza, która ma szansę stać się wydarzeniem nie tylko starachowickim,
ale też regionalnym.
XIII Festiwal Blues pod Piecem
Festiwal Blues pod Piecem odbył się po raz trzynasty. Udało
mi się być na prawie wszystkich edycjach. Z kameralnego widowiska stał się
pełnoprawnym wydarzeniem wpisanym w kalendarz bluesowych spotkań. Pełna hala spustowa z wyrobionymi słuchaczami muzycznymi. Wspomnę tu o politykach. Na
scenę nie wyszedł żaden z nich. Starosta, który jest administratorem muzeum i
głównym organizatorem, słuchał muzyki, siedząc wśród innych uczestników
festiwalu. Brawo, panie Babicki. Brawa trzeba bić także dyrektorowi muzeum i
jego zastępczyni. Znakomite działania.
Koncert rozpoczęła kapela grająca utwory Tadeusza Nalepy i
Bogdana Loebla. Break Night to znakomity zespół, składający się z
muzyków, którzy umieją grać bluesa i go czują. Mnie najbardziej zachwycił
zespół Leszka Windera. Przypomniał mi się kultowy zespół Krzak, który
pozwolił mi wejść w świat jazzu. Wraz z L. Winderem grali: Krzysztof
Ścierański, Anthimos Apostolis i Antoni Gralak. Kwartet Spontaniczny zagrał ogromną dawkę energetycznej muzyki. Na
finiszu wystąpił zespół znakomitego artysty grającego na harmonijce ustnej –
Michała Kielaka. Michał Kielak & The Mystery Train pokazał, jak
wiele odcieni ma blues. Pozostaje czekać na kolejną edycję koncertów w hali
pamiętającej ciężką pracę hutników.
Kultura na ludowo: Brzóski i Starachowice
Na koniec pytanie: czy w naszym magistracie są osoby
kojarzące małą miejscowość Brzóski? W tej wsi jest organizowany festiwal
z tematem przewodnim w postaci malarza Vincenta van Gogha. Brzóski stały
się stolicą wielkiego malarza, do której przyjeżdżają rzesze turystów. Moim
zdaniem Starachowice mają potencjał, aby stać się jednodniową stolicą polskiej
kultury. Pisałem o tym na blogu w tym miejscu: https://roberttof.blogspot.com/2025/03/kultura-w-starachowicach-rozwoj-i.html.
Nasz gród potrzebuje wybicia się na kulturalnej mapie świętokrzyskiego, może to
być festiwal literacki. Gatunek reportażu jest bardzo modny czytelniczo. Poza
tym w Starachowicach mieszka spora grupa artystów różnych profesji, którzy mogą
posłużyć za bazę kulturalnego spotkania.