Starachowice na rozdrożu: sprzedaż ziemi i sukcesy filmowe

 



    Ostatnie tygodnie w Starachowicach obfitowały w wydarzenia, które wywołały zarówno lokalne kontrowersje, jak i dumę na arenie międzynarodowej. W centrum uwagi znalazła się decyzja magistratu o sprzedaży kilku atrakcyjnych działek, a także sukces starachowickich twórców filmowych, który odbił się szerokim echem.

Kontrowersje wokół sprzedaży miejskich działek

    Decyzja władz miasta o sprzedaży terenów budzi mieszane uczucia. Z jednej strony, prezydent Marek Materek podkreśla, że uzyskane środki posłużą na kluczowe inwestycje, takie jak modernizacja dróg czy rozwój infrastruktury miejskiej. Z drugiej strony, mieszkańcy obawiają się, że zielone tereny i parkingi zostaną bezpowrotnie utracone, a sprzedane działki mogą pozostać niezagospodarowane, służąc jedynie jako lokata kapitału.

    Przykłady z przeszłości, takie jak teren przy ZEC czy dawne boisko Spółdzielni Mieszkaniowej, wzmacniają te obawy. W takich sytuacjach konieczne są lepiej skonstruowane warunki przetargów, które zobligowałyby inwestorów do szybkiego zagospodarowania terenów. Szczególnie istotne byłoby przeznaczenie tych działek na budownictwo czynszowe, co mogłoby przeciwdziałać problemom demograficznym Starachowic. Inne potencjalne rozwiązania to tworzenie programów wsparcia dla młodych rodzin, rozwój nowoczesnych miejsc pracy w sektorach technologicznych oraz inwestycje w edukację i kulturę, które mogłyby przyciągnąć nowych mieszkańców i zatrzymać obecnych.

    Niepokój budzi też brak wyraźnych działań lokalnej opozycji. Wydaje się, że przeciwnicy polityczni Marka Materka nie mają klarownej wizji dla miasta, co pozostawia przestrzeń na dalsze decyzje włodarza. Tymczasem budżet Starachowic jest napięty, a miasto stoi przed wyzwaniem znalezienia dodatkowych źródeł finansowania.

Polityczne rozgrywki i przyszłość Marka Materka

    Kadencja Marka Materka powoli dobiega końca zgodnie z przepisami ograniczającymi liczbę kolejnych kadencji na stanowisku prezydenta. Związane z tym spekulacje dotyczą jego przyszłych planów politycznych. Czy Materek skupi się na lokalnej polityce, starając się o wpływ w powiecie, czy też spróbuje swoich sił na scenie ogólnopolskiej? Jego niezależna inicjatywa polityczna nie zyskała wystarczającego poparcia, ale jego zaangażowanie w sprawy miasta może stanowić atut w poszukiwaniu nowych dróg rozwoju.

Sukces filmowy „Dziewczyny z igłą”

    W cieniu politycznych zmagań Starachowice mogą świętować sukces o wymiarze międzynarodowym. Film „Dziewczyna z igłą”, opowiadający przejmującą historię kobiet zmagających się z trudnymi wyborami życiowymi, zdobył uznanie na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych i został zgłoszony przez Danię do Oscara w kategorii „najlepszy film międzynarodowy”.

    Producentem filmu jest starachowiczanin Mariusz Włodarski, współtwórca sukcesu oscarowej „Idy”. Przy realizacji „Dziewczyny z igłą” towarzyszyły mu inne osoby z miasta: Agnieszka Józefina Sasin jako charakteryzatorka oraz Małgorzata Fudala odpowiedzialna za kostiumy. Film to nie tylko artystyczny sukces, ale też dowód na to, że Starachowice mogą być miejscem, z którego wywodzą się ludzie o wyjątkowych talentach.

    Akcja „Dziewczyny z igłą” rozgrywa się tuż po I wojnie światowej w Kopenhadze. Opowiada historię Karoline, młodej szwaczki, która po zajściu w niechcianą ciążę poznaje Dagmar – kobietę oferującą pomoc w adopcji dla ciężarnych w trudnych sytuacjach życiowych. Ten pełen emocji film to inspiracja dla przyszłych pokoleń twórców ze Starachowic, by sięgać po marzenia i promować swoje miasto na świecie.

Starachowice – miasto na zakręcie

    Ostatnie wydarzenia pokazują, że Starachowice stoją przed wieloma wyzwaniami, ale mają też potencjał, by świecić przykładem na mapie Polski. Kluczowe będzie znalezienie sposobów na harmonijne pogodzenie rozwoju gospodarczego, dbałości o lokalną społeczność oraz zachowanie tożsamości miasta, które ma czym się poszczycić.

Kioski Ruchu – wspomnienie

 

 


Kiedyś można było je znaleźć co 500 metrów, dziś nie zobaczysz ani jednego kiosku Ruchu na mapie Starachowic. Zniknęły z krajobrazu miasta i kraju, a wraz z nimi historie, które wiązały się z codziennymi wizytami w tych małych punktach sprzedaży. Kultowe kioski, ich sprzedawczynie i sprzedawcy to element wspomnień wielu mieszkańców – szczególnie tych, którzy pamiętają czasy PRL-u.


Mój pierwszy kiosk

Każdy z nas, kto ma już ponad 50 lat, mógłby opowiedzieć o swoim ulubionym kiosku. Dla mnie takim miejscem był kiosk obok lodziarni na Dolnych Starachowicach. Pamiętam sprzedawczynię – kobietę w wieku mojej mamy, zawsze z mocnym makijażem i delikatnym głosem. Jej pulchne palce przekładały towar przez niewielkie okienko, które było jedynym „oknem na świat” dla nas, klientów. Nigdy nie widziałem jej poza kioskiem.

To tam, jako dziecko, kupowałem lizaki, książeczki z serii Poczytaj mi, mamo i… papierosy. Oczywiście, papierosy nie były dla mnie – ojcu kupowałem Sporty bez ustnika, a mamie Klubowe. To były inne czasy, kiedy nawet sześcioletnie dziecko mogło samodzielnie zrobić takie zakupy.


 

Kioski – centra codzienności

W latach swojej świetności kioski Ruchu były rozsiane po całych Starachowicach. Otwierano je od rana do wieczora, również w niedziele. Można w nich było znaleźć niemal wszystko, co potrzebne w domu: chemię gospodarczą, artykuły spożywcze, słodycze, papierosy, a przede wszystkim gazety. To właśnie gazety stały się dla mnie szczególnie ważnym produktem pod koniec lat 70.

Pierwszą „teczkę” na gazety założyłem w kiosku koło szkoły przy ul. Mrozowskiego, obok hotelu. Teczka służyła do odkładania prenumerowanych tytułów, które w tamtych czasach były towarem deficytowym. Prenumerowałem wiele gazet: Razem – głównie dla zdjęć na ostatniej stronie, Na przełaj – dla plakatów zespołów rockowych, ale także Politykę, Film, Kino, Literaturę, Non Stop i Jazz. Każdy kiosk z małym okienkiem na wysokości pępka dorosłego człowieka był dla nas swego rodzaju „oknem na świat”. W czasach, gdy świat był szary, zakłamany i bez perspektyw, prawdziwe informacje czerpało się z rozgłośni takich jak Wolna Europa czy Głos Ameryki, ale to kioski dostarczały codziennej dawki prasy, a wraz z nią namiastki rzeczywistości spoza PRL-owskiej kurtyny.

Kiosk – punkt informacji lokalnej

Sprzedawczynie w kioskach były prawdziwymi skarbnicami wiedzy o mieście. Wiedziały, gdzie można „wystać” potrzebne produkty, kiedy przyjdą dostawy i co nowego dzieje się w Starachowicach. Kioski były czymś więcej niż miejscem sprzedaży – były lokalnymi centrami informacji.

Koniec pewnej epoki

Lata 90. przyniosły zmiany. Powoli, ale nieubłaganie, kioski zaczęły znikać z ulic. Obecnie ostatnie punkty zostały zamknięte przez firmę Ruch. Zmienia się nasza rzeczywistość – Internet przejmuje rolę kiosków, oferując dostęp do wiadomości, porad i zakupów bez wychodzenia z domu. Myślenie i odkrywanie stają się domeną sztucznej inteligencji, a my, zamknięci w czterech ścianach, tracimy coś więcej niż tylko miejsca zakupu gazet. Tracimy fragment naszego wspólnego, lokalnego świata.

Czy Wy również wspominacie swój ulubiony kiosk? Podzielcie się swoimi historiami w komentarzach.

Recenzja spektaklu „Dowód na istnienie drugiego”

 

                                                                          Zdjęcie TVP

 

    Spektakl „Dowód na istnienie drugiego” w reżyserii Macieja Wojtyszki, wystawiony przez Teatr Narodowy w Warszawie, to intrygujące i inteligentne przedstawienie, które w lekkiej formie podejmuje temat spotkania dwóch wybitnych polskich literatów – Witolda Gombrowicza i Sławomira Mrożka. Oglądając telewizyjną adaptację tej sztuki, można zanurzyć się w fascynujący świat zderzenia dwóch skrajnych osobowości i twórczych ambicji.

    Autor dramatu bazuje na dziennikach obu pisarzy, budując wizję hipotetycznego spotkania dwóch literackich gigantów. Gombrowicz, ekstrawertyk emanujący pewnością siebie, staje naprzeciw introwertycznego Mrożka, skupionego na swoim życiu wewnętrznym. Konflikt między nimi napędza fabułę, a pragnienie Gombrowicza, by przeniknąć do wnętrza Mrożka, staje się metaforą zazdrości i rywalizacji w środowisku literackim. To złożone studium relacji twórców, pokazujące obawy i ambicje, które towarzyszą artystom walczącym o swoje miejsce w historii literatury.

    Na szczególne wyróżnienie zasługują kreacje aktorskie Jana Englerta w roli Gombrowicza i Cezarego Kosińskiego jako Mrożka. Englert doskonale oddaje charyzmę i arogancję Gombrowicza, podczas gdy Kosiński zachwyca subtelnością gestów i mimiki, perfekcyjnie oddając zamknięty w sobie świat młodszego dramaturga. Obaj aktorzy wprowadzają widza w gęstą od emocji atmosferę, jednocześnie pozwalając mu odnaleźć w tym konflikcie uniwersalne prawdy o ludzkich ambicjach i lękach.

    Reżyseria Macieja Wojtyszki zasługuje na uznanie za umiejętność połączenia humoru i intelektualnej głębi. Twórca po raz kolejny udowadnia, że potrafi tworzyć spektakle o wysokim poziomie artystycznym, które angażują widza nie tylko wizualnie, ale także intelektualnie. Dla tych, którzy szukają teatru z wyższej półki, platforma TVP VOD, na której dostępny jest ten spektakl, staje się idealnym wyborem.

    „Dowód na istnienie drugiego” to wyjątkowa propozycja teatralna, która zarówno bawi, jak i skłania do refleksji nad relacjami międzyludzkimi i światem artystów. Warto sięgnąć po tę adaptację, by doświadczyć mistrzowskiej gry aktorskiej oraz głębokiego, choć niepozbawionego lekkości, przesłania. Polecam nie tylko miłośnikom teatru, ale także tym, którzy dopiero chcą rozpocząć swoją przygodę z literaturą sceniczną.

Polecane

W poszukiwaniu Mistrza – od „Wszystko na sprzedaż” do współczesnej sceny

       Film „Wszystko na sprzedaż” z 1968 roku w reżyserii Andrzeja Wajdy stał się bezpośrednią inspiracją dla sztuki teatralnej stworzo...