Zapomniana nauka Jana Pawła II – refleksja po latach

 

 



„Kto zamyka się na odmienność lub, co gorsza, próbuje tę odmienność zniszczyć, odbiera sobie możliwość zgłębienia tajemnicy ludzkiego życia. Odmienność, uważana przez niektórych za ogromne zagrożenie, może stać się dzięki dialogowi opartemu na wzajemnym szacunku źródłem głębszego zrozumienia tej tajemnicy”.
(Cytat zaczerpnięty z artykułu Tygodnika Powszechnego)

Te słowa, wypowiedziane przez Jana Pawła II na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ w 1995 roku, brzmią dziś równie aktualnie, jak wtedy. Papież, który przez całe swoje pontyfikatowe życie nawoływał do dialogu, porozumienia i szacunku, pozostawił nam jasny przekaz. Niestety, obserwując dzisiejszy świat – zarówno na skalę globalną, jak i w naszej polskiej rzeczywistości – trudno nie zauważyć, że jego nauki zostały w wielu miejscach zapomniane lub zniekształcone.

 

Osobiste wspomnienia – początek wielkiej historii

2 kwietnia 2005 roku Karol Wojtyła odszedł do domu Ojca. Wspominając jego życie, przenoszę się myślami do 16 października 1978 roku, kiedy świat po raz pierwszy usłyszał, że nowym papieżem został Polak – kardynał Karol Wojtyła z Krakowa. Moja śp. babcia była wtedy najszczęśliwszą osobą na świecie. Prosta kobieta, pozbawiona formalnego wykształcenia, ale głęboko wierząca, zawierzyła swoje życie Bogu i nigdy nie narzekała. Ciężko pracowała, żyjąc z niewielkiego kawałka ziemi, a mimo to zawsze miała miejsce w sercu dla innych. Dla mnie była prawdziwą świętością. Gdy mówiła o Papieżu, jej oczy napełniały się łzami – wierzyła mu bezgranicznie. Zastanawiam się, co powiedziałaby dzisiaj.

 

Pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do Polski – 1979

„Wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież. Wołam z głębi tego tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!” (Homilia, Warszawa 1979 r.)
Te słowa mocno zapadły w pamięć Polakom. W czasach głębokiego komunizmu Jan Paweł II nie tylko podtrzymywał ducha narodu, ale także wzmacniał pragnienie wolności. Jego pielgrzymki do Polski stawały się wydarzeniami o ogromnym znaczeniu społecznym i politycznym, przyczyniając się do budowania świadomości narodowej, która ostatecznie umożliwiła zmianę ustroju. Papież wspierał Solidarność i walczył o prawa człowieka, dając ludziom nadzieję na lepszą przyszłość. Jego wpływ na upadek komunizmu w Europie Wschodniej jest niepodważalny.

 

Spotkanie na Jasnej Górze – 18 czerwca 1983

Jednym z najważniejszych momentów mojego życia była pielgrzymka na spotkanie z Janem Pawłem II w Częstochowie w 1983 roku. Był to trudny czas – Polska żyła w cieniu stanu wojennego, a nadzieję przytłaczały represje i strach. Wraz z grupą znajomych ze Starachowic udaliśmy się tam bez oficjalnej akredytacji, kierowani pragnieniem uczestniczenia w czymś większym niż my sami.
Wieczorne spotkanie na błoniach sanktuarium częstochowskiego było prawdziwie magiczne. Tysiące młodych ludzi, zjednoczonych we wspólnej modlitwie, oddawało hołd nie tylko Papieżowi, ale także wartościom, które on symbolizował. Jan Paweł II przemawiał do nas słowami otuchy, przypominając, że przyszłość Polski zależy od naszej wierności Ewangelii, solidarności i miłości do drugiego człowieka. Jego słowa brzmiały niczym przysięga – obietnica, że nie pozwolimy, by wolność i prawda zostały nam odebrane.

 

Czy zapomnieliśmy?

Minęło już wiele lat. Jan Paweł II stał się symbolem – pomnikiem, nazwą ulic, patronem szkół. W miarę upływu czasu pojawiały się głosy krytyki, oskarżenia, a krystalicznie jasny obraz papieża zaczął nabierać odcieni szarości. Nawet autorytet, który budował, został zniekształcony, a on sam zredukowany do roli łatwego symbolu. Jednak czy jego nauki naprawdę przeminęły?
W Polsce coraz częściej dostrzegam podziały, brak dialogu i wzrastającą nienawiść zamiast wzajemnego zrozumienia. Zamykamy się na innych, nie potrafimy budować mostów porozumienia. Wystarczy spojrzeć na dzisiejszą debatę publiczną, pełną jadu, wzajemnych oskarżeń i agresji. Czy to naprawdę obraz świata, który miał wyłonić się po pontyfikacie Papieża Polaka?
Jego przesłanie było jasne: otwartość, szacunek i dialog. Niestety, część ludzi, którzy jeszcze niedawno stanowili gorliwych wyznawców jego nauk, dziś odrzuca je na rzecz podziałów i uprzedzeń. Czy naprawdę zrozumieliśmy głębię jego słów? A może sprowadziliśmy go jedynie do roli symbolu, nie dociekając sensu jego myśli?

 

Warto przemyśleć...

Wspomnę jeszcze o jednym cytacie, który – choć nie zawsze potwierdzany w źródłach – doskonale oddaje poglądy Jana Pawła II:
„Jeżeli chcesz kogoś oceniać, załóż jego buty i przejdź jego życie”.
To przesłanie zachęca nas do głębokiej empatii. Tylko stawiając się w sytuacji drugiego człowieka, przeżywając, choć na moment jego codzienne radości i trudności, możemy naprawdę zrozumieć, kim on jest. Pozwala to nie tylko dostrzec jego indywidualne piękno i ludzką słabość, ale również budować mosty porozumienia i wzajemnego szacunku, na których opiera się prawdziwa wolność i solidarność.

 

Czas na refleksję

Jan Paweł II nie był postacią doskonałą – żadna postać historyczna nie jest pozbawiona wad. Jego nauki jednak wciąż mają moc przemiany, jeśli tylko zdecydujemy się je wcielać w codzienne życie. Może, zamiast polegać jedynie na symbolach – pomnikach czy patronatach – warto zacząć od fundamentalnej próby zrozumienia drugiego człowieka, nawet jeśli oznacza to akceptację jego odmienności.

Moja babcia wierzyła, że Papież zmieni świat. On dał nam wskazówki, ale to my musimy wprowadzać zmiany. Pytanie brzmi: czy mamy na to wolę i odwagę?

 

A Ty?

Jakie są Twoje wspomnienia związane z Janem Pawłem II? Czy jego nauki mają dla Ciebie znaczenie? Podziel się swoimi przemyśleniami w komentarzach.

Recenzja książki Wschód Andrzeja Stasiuka

 

 



    Wschód Andrzeja Stasiuka to książka, która nie tyle opowiada o podróży, ile sama staje się podróżą – zarówno w sensie geograficznym, jak i duchowym. Trafiła do moich rąk przypadkiem, bez wcześniejszego przygotowania czy oczekiwań. To jednak tylko spotęgowało siłę jej przekazu. Stasiuk, jeden z moich ulubionych pisarzy, po raz kolejny udowodnił, że potrafi snuć opowieści, które uruchamiają najgłębsze warstwy pamięci i emocji.

    Nie jest to typowa relacja z drogi. To raczej zbiór refleksji, wspomnień i skojarzeń, które prowadzą czytelnika przez Wschód – nie tylko jako kierunek geograficzny, ale jako przestrzeń wewnętrzną. Stasiuk zabiera nas do Rosji, Kirgistanu, Tadżykistanu, ale równie dobrze moglibyśmy podążać za nim przez nasze własne wspomnienia. Bo Wschód to także podróż w czasie – do przeszłości, do dzieciństwa, do miejsc, które wciąż gdzieś w nas żyją.

    Lektura tej książki wywołała we mnie wiele osobistych wspomnień – o wędrówkach w Bieszczady, o dzieciństwie spędzonym na wsi, o pierwszych doświadczeniach z innym światem, który był równie fascynujący, co nieznany. Stasiuk pisze tak, że czuć kurz drogi, wilgoć poranka, obecność przypadkowych ludzi, ich spojrzenia i milczenie. Jego styl zmusza do zatrzymania się, do kontemplacji. Czytając, mimowolnie zaczynamy budować swoje własne obrazy podróży, swoje prywatne „wschody”.

    To książka, którą warto smakować powoli. Każda strona niesie ze sobą pytania o to, czym jest wędrówka, skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy. Wędrówka trwa od wyjścia Homo Sapiens z Afryki. Dokąd zawędruje?

    Wschód to opowieść nie tylko o świecie za naszą granicą, ale też o krajobrazach duszy. I właśnie dlatego warto po nią sięgnąć – by wyruszyć w drogę, nawet jeśli tylko oczami wyobraźni.

Edukacja a przyszłość Starachowic – jak zatrzymać młodych w mieście?

 



    W Starachowicach po raz kolejny odbyły się targi edukacyjne, które mają pomóc uczniom szkół średnich w wyborze dalszej ścieżki kształcenia. To ważne wydarzenie, zwłaszcza w kontekście niepokojących zmian demograficznych, z którymi zmaga się nasze miasto. W ostatnich latach liczba mieszkańców Starachowic systematycznie spada, a głównym powodem tej tendencji jest emigracja młodych ludzi do większych ośrodków akademickich i późniejsza niechęć do powrotu. Czy można to zmienić? A jeśli tak, to jak?

    Edukacja jako klucz do przyszłości miasta

    Nie jest tajemnicą, że wybór uczelni i kierunku studiów często oznacza rozstanie z rodzinnym miastem. Starachowice, jak wiele innych średniej wielkości miejscowości, nie mają własnego uniwersytetu, co zmusza absolwentów szkół średnich do wyjazdu do Kielc, Warszawy, Krakowa czy Wrocławia. Problem polega na tym, że większość z nich już nie wraca. To nie tylko strata dla lokalnej społeczności, ale także dla gospodarki i przyszłości miasta.

    Jednym z pomysłów na zatrzymanie młodych ludzi w Starachowicach jest rozwój współpracy między szkołami a lokalnymi przedsiębiorstwami. Modele dualnego kształcenia, w których uczniowie zdobywają wiedzę teoretyczną, a jednocześnie odbywają praktyki w firmach, mogłyby skutecznie łączyć edukację z rynkiem pracy. Dzięki temu młodzi ludzie mieliby większą szansę na zatrudnienie bez konieczności opuszczania rodzinnych stron.

    Wzrost poziomu edukacji jako szansa na rozwój miasta

    Aby skutecznie konkurować z większymi ośrodkami, Starachowice powinny skupić się na podnoszeniu poziomu edukacji w szkołach średnich. Inwestycje w nowoczesne programy nauczania, innowacyjne metody dydaktyczne oraz lepsze zaplecze techniczne mogłyby zachęcić młodzież z okolicznych miejscowości do kontynuowania nauki właśnie tutaj. Większa liczba uczniów oznaczałaby również większą liczbę młodych ludzi mieszkających w Starachowicach, co pozytywnie wpłynęłoby na rozwój lokalnej społeczności.

    Zwiększona liczba młodzieży w mieście mogłaby także otworzyć nowe możliwości dla biznesów związanych z kulturą i rozrywką. Kluby młodzieżowe, przestrzenie coworkingowe, kina studyjne czy lokalne inicjatywy artystyczne mogłyby przyciągać nie tylko mieszkańców, ale także gości z zewnątrz. Takie działania nie tylko poprawiłyby jakość życia młodych ludzi, ale także zwiększyłyby ich przywiązanie do miasta i motywację do pozostania na dłużej.

    Szkoły średnie otwarte na emigrantów

    Kolejnym krokiem w rozwoju edukacji i zwiększeniu liczby mieszkańców Starachowic mogłoby być otwarcie szkół średnich na uczniów pochodzących z rodzin imigranckich. Wprowadzenie programów nauczania języka polskiego i historii Polski dla obcokrajowców ułatwiłoby im adaptację oraz zintegrowanie się z lokalną społecznością. Edukacja dostosowana do potrzeb młodzieży spoza Polski mogłaby przyciągnąć nowe rodziny do osiedlania się w mieście, co pozytywnie wpłynęłoby na jego rozwój demograficzny.

    Większa liczba dzieci i młodzieży oznaczałaby także większe zapotrzebowanie na usługi edukacyjne, kulturalne i rekreacyjne, co mogłoby sprzyjać dalszemu rozwojowi miasta. Integracja imigrantów poprzez edukację to krok ku nowoczesnym, otwartym Starachowicom, które mogą stać się atrakcyjnym miejscem do życia zarówno dla mieszkańców, jak i nowych przybyszy.

    Jak zachęcić do powrotu?

    Innym kluczowym aspektem jest stworzenie atrakcyjnych warunków dla tych, którzy wyjechali na studia, ale mogliby wrócić. Starachowice muszą stać się miejscem, gdzie warto budować przyszłość – nie tylko zawodową, ale i osobistą. Oznacza to rozwój infrastruktury, oferty kulturalnej oraz przede wszystkim nowych miejsc pracy i mieszkań czynszowych.

    Wielu absolwentów uczelni wyższych nie wraca, bo po prostu nie widzi dla siebie perspektyw zawodowych i mieszkaniowych. Dlatego konieczne jest przyciąganie inwestorów i rozwój sektorów takich jak nowoczesne technologie, IT czy innowacyjne rzemiosło. Starachowice, mające bogatą historię przemysłową, mogłyby wykorzystać ten atut, tworząc centra technologiczne wspierane przez lokalne firmy i samorząd.

    Nowe oblicze Starachowic – czas na zmiany

    Nie da się ukryć, że jednym z powodów emigracji jest również brak atrakcyjnej oferty kulturalnej i rekreacyjnej. Młodzi ludzie szukają miejsc, gdzie mogą nie tylko pracować, ale też rozwijać swoje pasje i zainteresowania. Inwestycje w nowoczesne centra kultury, kluby startupowe, inkubatory przedsiębiorczości czy nawet lepszą ofertę rozrywkową mogłyby sprawić, że Starachowice przestaną być postrzegane jako miasto „na chwilę”, a zaczną być miejscem do życia na stałe.

    Targi edukacyjne są ważnym krokiem w dyskusji o przyszłości miasta, ale powinny być częścią szerszej strategii, której celem będzie stworzenie Starachowic jako miejsca dla młodych ludzi. Bez odpowiednich działań za kilka dekad może się okazać, że Starachowice staną się miastem seniorów, a młodzi pozostaną jedynie w rodzinnych albumach.

    Pora na zmiany. Pora na inwestycję w przyszłość.

 

#roberttof

Polecane

Dziś są moje urodziny

  Postanowiłem sam sobie wręczyć prezent na 60. urodziny. Pisanie było dla mnie ważne od dziecka. Jestem grafomanem od zawsze – taka już...